fot. Shutterstock

Na ratunek kulikowi

0
355

Znakiem rozpoznawczym tego największego z występujących w Europie bekasowatych jest długi zakrzywiony dziób. Ten ptak wilgotnych łąk wyróżnia się również charakterystycznym, przypominającym gwizd głosem.

Bez pomocy myśliwych, którzy redukują drapieżniki, nie uda się go uratować przed wyginięciem w Polsce. Udowodnijmy więc, że łowiectwo to forma aktywnej ochrony przyrody!

Zachodzące w ostatnich latach zmiany środo­wiskowe szczególnie negatywnie odbijają się na ekosystemach dolin rzecznych. Niedobory wody powodują wiele negatywnych skutków przyrodni­czych. Brak wiosennych rozlewisk przyczynia się do zmiany sposobu użytkowania łąk, które przekształ­cane są w grunty orne. Jednocześnie dochodzi do zamiany kierunków pro­dukcji rolnej, porzucającej tradycyjny, ekstensywny model gospodarstwa. Skutki tych działań to utrata bardzo cennych siedlisk przyrodniczych.

Dla myśliwych oznacza to przede wszyst­kim spadek liczebności kaczek, ale są grupy ptaków, którym te zmiany szkodzą w sposób krytyczny. Jeszcze niedawno nasze łąki rozbrzmiewały głosami ptaków siewkowatych, takich jak czajka, kszyk, krwawodziób lub rycyk. Obecnie są to gatunki bardzo rzadkie – ich liczebność drastycznie spada. Tak też dzieje się w przypadku kulika wielkiego Numenius arquata, należącego do rodziny bekasowatych, której jest największym przedstawicie­lem w Europie. (…)

Cały tekst w czerwcowym numerze “Łowca Polskiego”

Bartosz Krąkowski

Reklama