fot. Shutterstock

Na świętego Marcina

0
158

Na gęsi polujemy zazwyczaj przy pogodzie, którą myśliwi klasyfikują jako „dobra”. Oznacza to, że większość ludzi psa by wtedy za drzwi nie wypuściła. Warto się jednak poświęcić, bo szczęśliwego strzelca czeka wspaniała kulinarna nagroda.

Mawia się, że „najlep­sza gęsina na świę­tego Marcina” (święto to przypada 11 listopada, a więc w dzień odzyska­nia przez Polskę niepodległości). Porzekadło to odnosi się do ptactwa z hodowli ekologicznej, które pasie się na łąkach i które dokarmiamy owsem. W listopadzie gęsi mają już 16 tygodni, a dzięki odpowiedniej ilo­ści tkanki tłuszczowej także najlepsze walory smakowe.

Nas interesują jednak przede wszyst­kim gęsi dzikie, niezwykle spostrze­gawcze i czujne. Myśliwy polujący na trasach ich przelotów nie może popełnić choćby najmniejszego błędu, inaczej nadciągający tabun z pewnością go ominie. Grzegorz Russak twierdził, że na pieczyste najlepiej nadaje się gęgawa, ale także gęś zbożowa i bia­łoczelna stanowić będą ozdobę każdego przyjęcia. Uczulał przy tym – jakże słusznie! – by ustrzelone gęsi, po osku­baniu i wypatroszeniu, moczyć w kilku wodach, a następnie zapakować próż­niowo i zamrozić celem skruszenia. Gęsi nie musimy mrozić tylko wtedy, kiedy – po wcześniejszym oskubaniu – pozwolimy jej przez kilka dni dojrze­wać w chłodni.

Następnie gęś marynujemy, pamię­tając, że mięso to lubi …[…]

Cały tekst we listopadowym numerze “Łowca Polskiego”

Tomasz Łagowski

Reklama