fot. Shuttterstock

Naturalnie z kniei

0
573

Sarnina to dziczyzna, która – by zacytować nieocenionego doktora Grzegorza Russaka – znakomicie odnajdzie się na karnawałowym stole.

Z kulinarnego punktu widzenia najwartościowszym fragmentem tuszy jest bezdyskusyjnie comber, który możemy wykorzystać na wiele sposobów. Ja polecam nafaszerowanie go grzybami z miodem.

Mój przyjaciel Czarek Szadkowski, łowczy okręgowy z Piotrkowa Trybunalskiego, z którym mam przyjemność pracować w Komisji Promocji Łowiectwa ZO PZŁ w Piotrkowie Trybunalskim, podzielił się ze mną najwspanialszym darem lasu i pól – sarniną. Ja z kolei podzielę się z Wami przepisem na danie, które będzie wybornie smakować na gorąco, podane z pieczonymi warzywami i sosem, ale wyśmienicie sprawdzi się także jako zimna przekąska (w towarzystwie marynat). W mojej skromnej opinii przyjęcie karnawałowe, w którego menu znajdzie się taka pozycja, z pewnością zostanie zapamiętane na długo.

Przygotowując potrawę, zasta­nówmy się, na czym polega wyjąt­kowość sarniny, tego najbardziej wykwintnego surowca? Skąd ta nadzwyczajna kruchość i aro­mat?

Cały tekst w lutowym numerze “Łowca Polskiego”

Jakub Wolski / Kuchnia myśliwska

Reklama