il. Michał Nowakowski

Nauczyciel

0
247

Ten, kto wstydzi się swojej łowieckiej pasji, postępuje nierycersko. A przede wszystkim niemądrze. Myśliwych krytykują bowiem przede wszystkim ci, którzy nas nie znają. Pozwólmy się poznać!

Dzwonek. Michał otrzą­snął się z odrętwienia.

– Koniec, dyżurni zbiorą kartki! – zwrócił się do uczniów. Dwie dziewczynki z ociąganiem zaczęły chodzić mię­dzy ławkami. Od piętnastu lat uczył w szkole i zawsze było tak samo: jak zwykła lekcja, to wszyscy spakowani już przed dzwonkiem. Ale jak spraw­dzian, każdy pisałby jeszcze pod­czas przerwy, jakby 45 minut to było za mało. Co to jest: kilka zadań, jedno z treścią? No, ale jak się nie zajrzało do zeszytu przez weekend, to potem są takie efekty. Kilku maruderów kre­śliło jeszcze zapamiętale coś na swo­ich kartkach.

– Kończymy – powtórzył nauczyciel. – Mieliście wystarczająco dużo czasu.

Poniedziałki zawsze są trudne. Dzie­ciaki z zachwianym zegarem biolo­gicznym po dwóch dniach wolnych od nauki ciężko wtłoczyć w ramy szkolnych obowiązków. Michał to rozu­mie. Sam ma problemy z powrotem do rzeczywistości. Całe weekendy spę­dza w łowisku. W nocy wychodzi, aby o świcie znaleźć się w lesie. Wieczorami siedzi do późna, a w ciągu dnia albo wykonuje prace gospodarcze na rzecz koła, albo jedzie na zawody strzeleckie. Tak się zatracił w tej matematyce i polo­waniach, że zabrakło czasu na rodzinę. Ani się obejrzał, a jego rówieśnicy przy­prowadzili do szkoły, gdzie pracuje, swoje pociechy. Uczy syna Andrzeja i Oli, których zna jeszcze ze szkoły średniej, bliźniaczki Jacka i dzieci wielu innych znajomych. Kiedy oni cho­dzili na randki, żenili się, on … […]

Cały tekst we listopadowym numerze “Łowca Polskiego”

Katarzyna Lewańska-Tukaj / Opowiadanie.

Reklama