fot. Shutterstock

Nauka oszczekiwania

0
298

W dobie rozwijających się systemów nawigacji umożliwiających dokładne śledzenie psów wiele osób błędnie uważa, że nauka oszczekiwania lub oznajmiania nie jest konieczna.

Owszem, technologia może nam pomóc, ale po pierwsze jest ona zawodna, a po drugie nigdy nie da nam tyle satysfakcji, co naturalny kontakt i porozumienie z własnym czworonogiem.

Człowiek ma naturalną potrzebę rozwoju i osią­gania coraz lepszych efektów w tym, co robi. Z tego powodu doskonalimy się w rozpoznawaniu tropów oraz śladów bytowania zwierzyny, jej potrzeb, zwyczajów, biologii, aby ostatecz­nie nauczyć się niemal bezbłędnie przewidywać jej zachowanie i każdy ruch. Na tym polega rozwój, który w takim samym stopniu dotyczy naszych czworonogów. Nie wystarczy założyć psu obrożę z nawigacją, żeby zrobić z niego niezawodnego towarzy­sza łowów. Wcześniej trzeba poświę­cić mu trochę czasu i uwagi, ale z całą pewnością jest on tego wart.

Z myślą o przygodzie

Mówienie, że pies musi być natural­nym oszczekiwaczem, bo w przeciw­nym razie nie da się go tego nauczyć, jest pójściem na łatwiznę. W tej dzie­dzinie również osiągamy coraz lepsze wyniki i dzięki temu opracowujemy coraz doskonalsze metody szkole­niowe. Ludzie potrafią tak wytreno­wać delfiny, by wykonywały wiele skomplikowanych poleceń, i mówie­nie, że …(…)

Cały tekst w majowym numerze “Łowca Polskiego”

Andrzej Wilczopolski

Reklama