fot. Shutterstock

Nieznany przysmak

0
295

Ceny, które skupy dziczyzny oferują obecnie za sarninę, skłaniają myśliwych, by tusze strzelonych kozłów przeznaczać wyłącznie na własny użytek. O ile jednak dobrze wiemy, jak zagospodarować szynki czy combry, pojawia się kłopot z golonkami. Podsuwam więc smakowity pomysł na ich kulinarne wykorzystanie.

Zazwyczaj na nasze stoły trafiają golonki wie­przowe lub dzicze – gotowane lub gotowane i następnie pieczone. Niezwykle rzadko jednak decydujemy się zmierzyć w kuchni z golonkami z płowej, które najczęściej kończą w pasztecie. Na ten smutny fakt zwracał uwagę nieoceniony Grze­gorz Russak, wielki smakosz i nie­strudzony propagator wykwintnej kuchni myśliwskiej.

A przecież golonka z kozła cha­rakteryzuje się wspaniałą kleistością, jest przy tym niezwykle delikatna (jeśli oczywiście umiejętnie ją przy­rządzimy) i aromatyczna. To dlatego, że jak w książce „O jedzeniu. Szlakiem polskiej prowincji” pisze Krzysz­tof Lechowski, sarna ma niezwykłe upodobania pokarmowe – odżywia się wybranymi roślinami i ziołami, które nadają jej dziczyźnie specyficzny i indywidualny smak. To bez wątpienia mięso nie tylko najdelikatniejsze, ale i …(…)

Cały tekst w czerwcowym numerze “Łowca Polskiego”

 

Tomasz Łagowski

Reklama