Obora po czesku

0
387

Według Pawlaka i Kargula, receptą na idealne polowanie było dostarczenie myśliwemu na sznurku pod nos „pomalowanego dzika”. Miało to gwarantować łowiecki sukces. 

Ten uproszczony obraz funkcjonuje w naszej świadomości, gdy mówimy o polowaniu w zagrodzie. W czeskim wydaniu takie łowy mogą mieć jednak całkiem inny wymiar. Nasi południowi sąsiedzi byli pierwszym państwem na świe­cie, które potraktowało łowiec­two jako część dziedzictwa własnej kultury. W 2011 roku UNESCO uznało tę przestrzeń kulturową Czechów za godną ochrony. Argumentów zwią­zanych z tradycją i historią polowania w tym kraju można wymienić wiele i śmiało można powiedzieć, że o łowiec­twie wiedzą tam dużo.

To mały kraj z 10 milionami mieszkańców, w którym poluje ogółem prawie tyle samo myśliwych, co w Pol­sce. W wielu wioskach i miasteczkach nie znajdzie się kina czy teatru, ale na pewno trafi się na myśliwych. Wstę­pując na piwo do dowolnej karczmy, na ścianie znajdziemy stare myśliwskie fotografie, poroża jeleni czy danieli, a wieczorem będziemy mogli posłuchać barwnych opowieści nemrodów.
I byłoby pewnie bajkowo, ale – podobnie jak ma to miejsce u nas – w Czechach zaczynają krzyczeć „eko­lodzy”, mający inne spojrzenie na świat i polowanie.

Wielu Czechów nie ukrywa też, że przemiany ustrojowe akurat u nich „zepsuły” model i wiele osią­gnięć zostało bezpowrotnie utraconych. Trochę zazdroszczą nam twardego sta­nowiska i utrzymania fundamentalnych zasad. Pozostały w Czechach na pewno bogate tradycje.
Samo polowanie odbywa się dzisiaj na małych obwodach i w zagrodach zwanych tutaj oborami. Z naszego punktu widzenia na takie łowy patrzymy z pogardą.

A jednak łowisko 

Większości z nas, zwłaszcza tych, którzy nie mieli styczności z takim polowaniem, samo określenie „obora” bardziej kojarzy się z kiepskim gospo­darstwem rolnym niż łowiectwem. W końcu obora w naszym języku nie ma zbyt wielu pozytywnych synoni­mów i brzmi do tego jakoś mało eks­kluzywnie. Polscy myśliwi porównują takie łowy do „wykonywania wyro­ków śmierci” przy korycie i niewielu decyduje się na taką wycieczkę, nie widząc w tym żadnej przyjemności ani przygody. Istnieją jednak takie zagrody w Czechach, które mogą zmienić to wyobrażenie. […]

Cały tekst w styczniowym numerze “Łowca Polskiego”

Tomasz Żyrek / fot. Jürgen Schiersmann, arch. Radejov

Zagroda Radějov zlokalizowana jest w południowej części Republiki Czeskiej, na granicy Moraw i Słowacji. Łowisko jest doskonale przygotowane, ścieżki podchodowe, stanowiska naziemne i ambony w nienagannym stanie. Oferta polowania w Radějovie skierowana jest do wymagających myśliwych. Atmosfera i obsługa polowań jest na najwyższym poziomie i z całą pewnością pozostawia niezapomniane wrażenia. Podstawą odstrzału selekcyjnego jeleniowatych w czeskiej oborze jest stan zdrowotny, wiek i przydatność do dalszej hodowli O jakości populacji świadczy fakt, że na 35 medalowych danieli strzelonych w ubiegłym sezonie na Morawach aż 33 odstrzelono właśnie w Radejovie. Najlepszy byk uzyskał 213,28 pkt CIC Odstrzał samców w zagrodzie planuje się tylko w starszych klasach wieku. Większość ze strzelanych tam 40 danieli i 12 jeleni to osobniki medalowe