fot. Shutterstock

Odpowiedź na marala

0
253

Stambuł warto odwiedzić nie tylko po to, by zobaczyć meczet Hagia Sofia czy pałac Topkapı Sarayı z haremem.

Na początku maja w mieście nad Bosforem odbyły się targi łowieckie Prohunt. Zaprezentowano tam m.in. turecką odpowiedź na słynny sztucer Maral.

Tureckie łowiska słyną z potężnych odyńców. Kilka lat temu upolo­wano tam pojedynka o masie 395 kg, a dziki ważące ponad 300 kg nie stanowią rzad­kości. Można także zapolować na koziorożca bezoarowego, którego rogi mają nawet 140 cm długości.

Myśliwych w Turcji jest ponad 340 tysięcy (na 82,8 mln obywateli). Statystycznie jeden łowca przypada więc na 241 mieszkańców (w Polsce na ok. 340). Problem w tym, że nad Bosforem kłusuje jeszcze 600–700 tys. ludzi. Sprzyja temu łatwość uzyskania pozwolenia na posiadanie broni śru­towej. Zupełnie inaczej wygląda kwe­stia broni kulowej o lufach gwintowa­nych. Pozwolenie na taką jednostkę kosztuje drogo, więc posiadanie sztu­cera to w istocie przywilej dostępny nielicznym.

W Turcji do niedawna nie wytwa­rzano myśliwskiej broni długiej o lufach gwintowanych. Miejscowi łowcy polują głównie ze strzelbami, także na zwierzynę grubą. Nie jest to łatwe, bo breneka ma przecież ograniczony zasięg. Z drugiej strony uregulowania prawne doprowadziły do szybkiego rozwoju wszelakich „shotgunów” oraz amunicji.

W nowym kalibrze

Na rynku dostępne są tysiące modeli nadlufek, pomp i półauto­matów. Bardzo popularne są niezwy­kle tanie jednolufki łamane. Tureckie strzelby śrutowe oferowane są przez setki, a może tysiące firm. Tylko nie­które z nich są prawdziwymi pro­ducentami broni, reszta to przed­siębiorstwa handlowe lub malutkie manufaktury. Oczywiście tylko nie­liczne przyznają się do faktu, że skła­dają broń z gotowych podzespołów.

Od kilku lat tureccy producenci broni zaczęli wytwarzać sztucery. […]

Cały tekst w lipcowym numerze “Łowca Polskiego”

Marek Czerwiński

Reklama