Odyniec przy księżycu

0
47

Już niebawem o takich łowach krążyć będą legendy – takie jak dziś towarzyszą wspomnieniom polowań na kuropatwy czy zające.

W jedną tylko grudniową noc 2017 roku, tuż przed pełnią, Kamil Barto­siński z KŁ nr 1 „Szarak” z podwar­szawskiego Otwocka strzelił sześć dzi­ków, w tym grubego odyńca, którego imponujący oręż pretenduje do srebr­nego medalu.

Wszyscy staramy się powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa ASF, ale rzadko kto odnosi porównywalne suk­cesy. To z pewnością kwestia wysokich umiejętności strzeleckich, ogrom­nej pasji myśliwego, a także godnego pozazdroszczenia talentu negocja­cyjnego. Dość powiedzieć, że będąc młodym stażem małżonkiem, Kamil ma już na rozkładzie ponad 300 sztuk czarnego zwierza…

Jak się okazuje, również w łowiec­twie obowiązuje zasada, że do trzech razy sztuka. Myśliwy dwukrotnie spo­tykał tego odyńca, zawsze w pobliżu wałów wiślanych nieopodal miejsco­wości Sobienie-Jeziory, ale próba dojścia do sytuacji strzeleckiej nieodmiennie kończyła się niepowodzeniem. Udało się dopiero w czasie huczki, gdy dzik stracił czujność. Myśliwy – polując z podchodu – wypatrzył karpiowatą sylwetkę odyńca z odległości 150 metrów. Zwierz poru­szał się na trzech biegach, gdyż – jak się później okazało – prawa przednia rapeta została najprawdopodobniej zraniona w pojedynku z rywalem.

Dzik był mocno spadły po huczce, ale tusza i tak ważyła 90 kg. Oręż wyce­niono wstępnie na 119 punktów CIC. To jedno z najmocniejszych dziczych trofeów zdobytych do tej pory na tere­nie dwóch leżących na Mazowszu obwodów KŁ „Szarak”.

Bartosz Marzec