Ostatni cesarz górali

0
231

Austriackie nazwiska do dziś spotyka się w Beskidach – to potomkowie leśników, których do naszego kraju sprowadzili Habsburgowie.

Na rogaczach w Śrubicie. Od lewej Hieronim Radziwiłł, Karol Olbracht, Olgierd Czartoryski i Leon Habsburg

Polowanie kusiło wszystkich Habsburgów, więc dla trzech synów arcyksięcia Karola Ste­fana: Karola Olbrachta, Leona Karola i Wilhelma, którzy dorastali w Beskidzie Żywieckim, również stało się największą pasją. Adeptami myślistwa opiekowali się namalowany na elewacji pałacu św. Hubert i leśnicy zatrudnieni w Dyrekcji Dóbr Żywieckich.

Wyprawy myśliwskie na kaczki były na porządku dziennym, podobnie jak łapanie pstrągów w Sole. Wyru­szali na tokowiska głuszców i na ciągi długodziobych słonek. Z czasem doszły kawalkady konne do Moszczanicy – majątku Kępińskich – oraz górskie wędrówki. Dla młodych umysłów, kształconych przez wymagających guwernerów, chowanych w karności i dyscyplinie, były to wyjątkowe chwile.

Zamiłowanie Karola Olbrachta do polowań nie było w tamtych cza­sach zaskoczeniem. Był doskonałym strzelcem, a jego ulubioną strzelbą była horyzontalna kniejówka Springera – rusznikarza z Wiednia. Broń ta dosko­nale strzelała kulami i śrutem, miała lufy dziwerowe – prawa kulowa w kal. 500 i lewa śrutowa w kal. 16.

W dowód uznania

Ojciec Karol Stefan doskonale rozumiał, że myśliwi muszą się zrzeszać. Dlatego razem z synami należał do Gali­cyjskiego Towarzystwa Łowieckiego z siedzibą we Lwowie. Podczas VI zjazdu łowieckiego na walnym zgromadzeniu GTŁ 30 czerwca 1902 roku we Lwowie arcyksięcia Karola Stefana i jego najstar­szego syna Karola Olbrachta popro­szono o przyjęcie godności członków honorowych Galicyjskiego Towarzystwa Łowieckiego. Nie był to wyłącznie akt kurtuazji wobec rodziny domu cesar­skiego, ale podziękowanie za wzorowe prowadzenie gospodarki łowieckiej na Żywiecczyźnie. […]

Cały tekst w sierpniowym numerze “Łowca Polskiego”

Piotr Załęski

Serdeczne podziękowania składam Bożenie Huzar, dyrektor Archiwum Państwowego w Katowicach Oddział w Żywcu, za udostępnienie dokumentów dóbr żywieckich oraz Ireneuszowi Senec­kiemu, kolekcjonerowi sztuki i fotografii, za możliwość wykorzystania wybranych ilustracji.

Uroczyste zakończenie polowania w Busku. W jasnym płaszczu po prawej stoi Karol Olbracht Powrót z tokowiska, Busk, 1924 rok. Na zdjęciu Karol Olbracht (po lewej) i Kazimierz Badeni (późniejszy ojciec Joachim) Święty Hubert szczodrze darzył strzelcom: Karolowi Olbrachtowi (po prawej) i Karolowi Radziwiłłowi Polowanie w Sielcu w 1935 roku u Olgierda Czartoryskiego (pierwszy z prawej) z udziałem Karola Olbrachta (czwarty z prawej). Na pokocie znalazło się 1819 sztuk zwierzyny Bywały i takie rozkłady po porannej wyprawie do kniei. Z prawej Karol Olbracht, z lewej Hieronim Radziwiłł