Ostatni z II Rzeczypospolitej

0
349

O wyczynach łowieckich jego matki regularnie donosił nasz miesięcznik. Ojciec brał udział w zawodach strzeleckich razem z legendarnym Józefem Kiszkurną. 

Krzysztof Kiwerski, który w tym roku kończy 90 lat i doskonale pamięta przedwojenne polowania w majątku rodziców, to żywa historia Polskiego Związku Łowieckiego.

Skrzynię zako­pano przy brzozie o gru­bym i pochy­łym pniu. W skrzyni, której do dziś nie udało się nie­stety odnaleźć, znajdowały się dwie należące do matki śru­tówki – Purdey i Holland & Holland, oraz dryling i sztu­cer, z których strze­lał ojciec. Brzoza rosła w lesie okalającym Pusz­czę Kampinoską. Państwo Kiwerscy schronili się w Zakładzie dla Niewido­mych w Laskach, bo od dawna pozo­stawali w przyjacielskich relacjach z zasłużonym dla tej placówki księ­dzem Władysławem Korniłowiczem, który nawiasem mówiąc w maju 1935 roku udzielał sakramentu ostatniego namaszczenia umierającemu marszał­kowi Piłsudskiemu.

Laski – leżące u wrót stolicy i z tej racji mające znaczenie strategiczne – zajęli Niemcy. Rodzina Kiwer­skich, ukryta w kotłowni, obserwo­wała przez piwniczne okienko polski kontratak. Widzieli, jak budynki kilkukrotnie przechodziły z rąk do rąk, a obraz naszej piechoty idącej do ataku na bagnety pan Krzysztof ma do dziś przed oczyma. W końcu nasi wycofali się w stronę bronią­cej się jeszcze stolicy, pozostawiając w polowym szpitalu ciężko rannych. Jak zapamiętał pan Krzysztof, gdy przyszli Niemcy, wszystkich ostrzy­żonych na krótko, czyli po wojsko­wemu, natychmiast rozstrzelano. Warto w tym miejscu podkreślić, kto dokonał zbrodni na jeńcach. Wszak w czasie wojny w tramwajach wisiały tabliczki o treści: „Tylko dla Niem­ców”, a nie: „Tylko dla nazistów”.
Tak skończył się jego świat. […]

Cały tekst w marcowym numerze “Łowca Polskiego”

Bartosz Marzec