fot. archiwum Łowca Polskiego

Ostatni z wielkich

0
252

Polegał na swej intuicji malarskiej. Bardziej niż w talent, którym został hojnie obdarzony, wierzył w ciężką pracę. Myśliwi doskonale znają jego niezwykłej urody rysunki przedstawiające zwierzynę i sceny łowieckie. W „Łowcu Polskim” zamieszczaliśmy je przez kilkadziesiąt lat.

Pochodził z rodziny ziemiańskiej o wspaniałych patriotycznych tradycjach. Dziadek Stanisława ze strony matki, Piotr Drzewiecki, został pierwszym w niepodległej Polsce prezydentem Warszawy. Ojciec – Władysław Rozwadowski herbu Rogala, właściciel majątku ziemskiego pod Bochnią – służył w wojsku w stopniu pułkownika. W 1939 roku pan Władysław wziął udział w obronie Lwowa, a następnie w bitwie w Lasach Janowskich.

Po klęsce wrześniowej wraz z rodziną przedostał się na Węgry. Tam Stanisław Rozwadowski przeżył okupację, maturę zdał w słynnym polskim gimnazjum na Węgrzech w Balatonboglár. Następnie zapisał się na Akademię Sztuk Pięknych w Budapeszcie, którą skończył z wyróżnieniem. Dyplom nostryfikował po powrocie do Polski, na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, u prof. Tadeusza Kulisiewicza. Było to w 1952 roku.

Stanisława przez całe życie pociągała tematyka łowiecka, choć myśliwym był krótko. Myślistwa uczył go ojciec, który …[…]

Cały tekst w sierpniowym numerze “Łowca Polskiego”

Piotr Załęski

Reklama