fot. GettyImages

Ostatnia randka kłusowniczki

0
333

Krzepiące wie­ści nadcho­dzą ze Stanów Zjednoczonych: nie zazna chwili spokoju ten, kto kłusuje! Can­non Harrison, strażnik łowiecki z Oklahomy, korzystając z aplika­cji randkowej, nawią­zał kontakt z kobietą zainteresowaną łowiec­twem. Gdy rozmowa zeszła na temat polo­wań, dama owa – nie wiedząc, jaką pracę wykonuje na co dzień jej rozmówca – prze­słała zdjęcia swej ostat­niej zdobyczy – jelenia. Strażnik pogratulował sukcesu i spytał, czy zwierz został upolo­wany z łuku. Wtedy dowiedział się, że jele­nia strzelono w świetle reflektora, czego zaka­zuje prawo.

Od tamtej chwili wypadki potoczyły się w sposób, którego kłu­sowniczka nie przewi­działa. Rano przed jej domem pojawili się powiadomieni przez Harrisona strażnicy łowieccy. Jak się oka­zuje, ich życie osobiste nierozerwalnie łączy się z zawodowym, a obo­wiązek wobec rodzimej przyrody stawiany jest zawsze na pierwszym miejscu.

(BM) / Magazyn.

Reklama