fot. GettyImages

Plama w kartoflach

0
809

Znowu tragedia na polowaniu. Scenariusz klasyczny. Czarna plama pod amboną, strzał, a zamiast dzika człowiek w kałuży krwi.

Wioska Strzały pod Radomskiem w okręgu piotr­kowskim. Trzy dni do czerwcowej pełni. Dziki nisz­czą kartoflisko otoczone pszenicą. W pobliżu ambona. Z wieczora siada na niej myśliwy z miejscowego koła. Łowca doświadczony, po czterdziestce, człowiek stateczny, członek zarządu koła. Przed północą na ziem­niaki wychodzą dziki. Pada strzał.

– Zgłoszenie otrzymaliśmy o 23.30 – relacjonuje nadkomisarz Włodzi­mierz Czapla z Komendy Powiato­wej Policji w Radomsku. – Na miej­sce ruszyły radiowozy i karetka. W kartoflisku, kilkadziesiąt metrów od ambony, zwłoki człowieka z raną postrzałową. Przy nich myśliwy w totalnym szoku.

Zapis tragedii jest w policyjnych protokołach. Myśliwy polował legal­nie. Miał w odstrzale dziki, wpi­sał się w książce. Lornetka, latarka, na broni luneta. Był trzeźwy. Ze zboża wychodzą dwa dziki. Obserwuje je przez lornetkę. Po dłuższej chwili sięga po kniejówkę. I wówczas, jak wyjaśnia, właśnie w szkłach lunety widzi kolejnego dzika. Zwierz więk­szy od tych sprzed chwili. Łowca nie weryfikuje widoku przez lor­netkę. Krzyż na komorę – strzał. Daje dzikowi czas na testament. Idzie na zestrzał. Tu widok jak z kosz­maru – między redlinami kartofli leży w kałuży krwi mężczyzna.

– Sprawca zadzwonił do żony – relacjonuje policjant z Radomska. – Opisał, co się stało. Dokładnie określił miejsce wypadku. Kobieta wezwała ratunek, myśliwy zaś w tym czasie próbował reanimować rannego. Postrzał jednak był śmiertelny. […]

Cały tekst w lipcowym numerze “Łowca Polskiego”

Marek Ledwosiński

Reklama