fot. Rafał Łapiński

Płasko do celu

0
735

Uchodził za myśliwski nabój o cudownych właściwościach i z tej przyczyny w latach 30. XX wieku zastanawiano się, czy nie powinni go używać niemieccy snajperzy.

Dziś sztucery w kalibrze 7 × 64 sprzedają się słabo, ale to być może tylko kwestia mody. Wierzę, że starą „siódemkę” czeka jeszcze triumfalny powrót!

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nasi łowcy dzielili się na zwolenników 7 × 64 oraz .30-06. Podział był oczy­wiście sztuczny i wynikał z faktu, że do naszego kraju trafiały czeskie sztucery głównie w tych dwóch kali­brach. Nie trzeba przypominać, że był jeszcze .308 Win., ale tylko w spapra­nych myśliwskich Mosinach. O ile .30-06 wciąż ma wielu zwolenników, to karabiny w kalibrze 7 × 64 sprze­dają się coraz rzadziej. Zanim spróbu­jemy zastanowić się nad przyczyną, przypomnijmy historię tego kalibru.

Coś dla snajperów

W początkach XX wieku Wilhelm Brenneke (1865–1951) pracował nad koncepcją silnych nabojów karabino­wych. Najprostszą drogą do uzyska­nia większych prędkości początko­wych i wzrostu energii kinetycznej było wydłużanie łusek. Dłuższe gilzy mieściły większy ładunek prochu. W 1912 roku Brenneke opracował nowy nabój 8 × 64S, mocniejszy od standardowego 8 × 57 JS. Przy­rost prędkości początkowej sięgał ok. 5 proc. Nabój miał zapewnić celny ogień karabinowy na dystansach …[…]

Cały tekst w styczniowym numerze “Łowca Polskiego”

Marek Czerwiński / fot. Rafał Łapiński

Reklama