fot. Rafał Łapiński

Po co jest ten łoś?

0
59

Łoś ma nagle nowego gospodarza. Z mgieł bagiennych wychynęła czereda bladolicych jaroszy i zakrzyknęła: To jest łoś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zginie… pod kołami samochodów!

Właśnie, po co? Otóż to – nikt nie wie, po co, więc nie musimy się oba­wiać, że ktoś zapyta. Zza każdej spałowanej sosny wyłania się nieśmier­telny Bareja: las zmienia się w osiatkowaną plantację, gwiazdy telewi­zji wchodzą w intymne związki z łosiem, a ten co rusz ginie w wypadku samochodowym.

Historycznie z łosiem było tak. Wojenną zawieruchę przetrwało zaledwie kilkanaście sztuk w zapomnianych przez świat bagnach pod Rajgrodem. Łaziły tam sobie, żarły kaczeńce, mnożyły się radośnie i na zimę chowały się w puszczy. Żeby nikogo nie kusiło, by te ostatnie sztuki zjeść, leśnicy powołali specjalną straż łosiową.

Co roku do biebrzańskich łosi dołączali wędrowcy z Białorusi i Królewca, więc krew na pograniczu tradycyjnie była mieszana, a populacja rosła. Później zrobiliśmy – my, myśliwi, wspólnie z leśnikami – hodowlę i introdukcję łosia w Kampinosie i tak nam się ładnie roz­mnożył, że mogliśmy zacząć na niego polować. […]

Cały tekst w październikowym numerze “Łowca Polskiego”

Paweł Biliński