fot. Shutterstock.

Półmisek marszałka

0
50

Naród, który jada tak smacznie i treściwie, całkowicie przegrać wojny nie może, choćby nawet w środku zimy najechała go Armia Czerwona. Fińskie danie można przygotować i u nas. Wystarczy renifera zastąpić jeleniem.

Kuchnia niemal bez przypraw kojarzy nam się z niezbyt przyjemnymi okolicznościami żywieniowymi, na przykład pobytem w zamkniętym zakładzie penitencjar­nym, wspomnieniami z przedszkolnej stołówki bądź też dietą wymuszoną suro­wymi zaleceniami lekarskimi. Powiadam Wam jednak, że może mieć ona znacznie przyjemniejsze konotacje. Jeśli byliście kiedyś w Finlandii za kołem podbieguno­wym i próbowaliście tamtejszej dziczy­zny, łacno zrozumiecie, o co mi chodzi.

Z pobytu w tamtych stronach mam wyłącznie wspomnienia wyborne. Cie­szyła mnie niezwykle sama możliwość odwiedzin kraju, którego niegdysiejszy przywódca, marszałek Mannerheim, tak wspaniale złoił skórę Sowietom. Fińskie przewagi w wojnie zimo­wej były wystarczającym powodem do radości, a potęgowała ją świado­mość, że marszałek Carl Gustaf Emil von Mannerheim, zanim został fińskim marszałkiem, służył w armii carskiej i spędził wówczas sporo czasu w Króle­stwie Polskim, a z tej służby została mu nie tylko sympatia do Polaków, lecz również zamiłowanie do forszmaku. […]

Cały tekst w kwietniowym numerze „Łowca Polskiego”

Robert Makłowicz / fot. Shutterstock.