Polowania pod nadzorem

0
607

Generał Kordian Józef Zamorski, komendant Policji Państwowej, mawiał, że myśliwy strzela, a Pan Bóg kule nosi. Dlatego wyznaczał oficerów jako asystę przy polowaniach.

Reichsführer i późniejszy Kanclerz Niemiec Himmler z Kordianem Zamorskim

Zaproszenie na reprezentacyjne łowy w Puszczy Białowieskiej zawsze nobilitowało. Prezydent RP Ignacy Mościcki zapraszał tu licz­nych gości. Przedostatnim dygnitarzem hitlerowskim, który odwiedził puszczę 18 lutego 1939 roku, był Heinrich Himmler, szef SS, gestapo i niemiec­kiej policji państwowej, późniejszy zbrodniarz wojenny (ostatnim gościem był Galeazzo Ciano, minister spraw zagranicznych Włoch). To właśnie gen. Zamorskiemu przypadł wątpliwy zaszczyt podejmowania w Białowieży Himmlera, który już wtedy „cieszył się” ustaloną sławą, chociaż daleko jej było do tej, jaką miał zdobyć podczas wojny.

Jan Meysztowicz w książce „Czas przeszły dokonany” napisał: „Himmler zjechał więc do Warszawy, powitany na dworcu przez ambasadora Moltke, gen. Zamorskiego, najwyższe umundu­rowane władze PP oraz kompanię hono­rową golędzinowców (Szkoła Rezerwy Policji w Golędzinowie pod Warszawą), po czym całe grono wyruszyło do Bia­łowieży, gdzie polowanie udało się pod każdym względem. Nie uszło jednak uwagi zarówno polskich, jak niemiec­kich myśliwych, że w nagance wystąpili wprawdzie jak zwykle okoliczni chłopi, ale spod ich kożuchów wyglądały czarne buty wojskowego typu i grana­towe spodnie”.

W czasie polowania strzelono 20 dzików, spośród których dwa ustrzelił szef policji III Rzeszy. Podczas urzą­dzonego przed pałacem w Białowieży pokotu uczestnicy polowania wysłu­chali odegranego na rogach myśliw­skiego sygnału „Śmierć dzika”. Pod koniec dnia Niemcy poprosili o poka­zanie muzeum przyrodniczego parku narodowego.

Himmlera oraz gen. Kordiana Zamorskiego, dyrektora lasów państwo­wych w Białowieży inż. Karola Nej­mana i grupę oficerów SS oprowadzał znający dobrze język niemiecki leśniczy parku Roman Jasiński. Niemcy wywarli na nim tak nieprzyjemne wrażenie, że „zapomniał” dać im do podpisu księgę pamiątkową parku. Po latach w swoich uroczych opowiadaniach „Pieśń puszczy” wrócił do tamtego wydarzenia. „Himmler zbliżył się do mnie z wyciągniętą na powitanie wyprostowaną ręką.

Spoza grubych szkieł okularów patrzyły na mnie oczy zielonkawostalowe, zimne, bez wyrazu – martwe. Oczy te robią jeszcze bardziej przykre wrażenie, gdyż przy powitaniu Himmler usiłuje ułożyć twarz do przy­jemnego uśmiechu, lecz oczy pozostają nadal martwe, bez żadnej chociażby iskierki świadczącej o zmianie wyrazu twarzy. Musiałem zebrać całą siłę woli, żeby otrząsnąć się z przykrego wrażenia, jakie wywarły wówczas na mnie oczy Himmlera, tak że bez słowa wskazałem ręką na drzwi wejściowe do głównej sali muzeum. […]

Cały tekst w lipcowym numerze „Łowca Polskiego”

Piotr Załęski

Polowanie w Haźlachu. Pierwszy z prawej idzie gen. Kordian Zamorski, obok niego marszałek Edward Śmigły-Rydz Polowanie na Śląsku Cieszyńskim w gminie Haźlach. W środku siedzi prezydent Ignacy Mościcki z małżonką, drugi z lewej stoi gen. Kordian Zamorski Gen. bryg. Kordian Józef Zamorski, komendant główny Policji Państwowej, fotografia portretowa Polowanie w Pruchnej 1934 r. Na stanowisku stoi gen. Kordian Zamorski