fot. Shutterstock

Polowania w parkach

0
146

Hiszpańskie parki narodowe jeszcze do niedawna dopuszczały możliwość zrównoważonego korzystania z chronionych przez siebie zasobów naturalnych. Pod ścisłą kontrolą na terenach chronionych prowadzona była zrównoważona gospodarka łowiecka, leśna, rolnicza i rybacka. Dawało to pracę wielu ludziom i generowało istotne przychody pozwalające na finansowanie wielu projektów i programów ochronnych.

Niestety sytuację zmieniła ustawa o parkach narodowych z 2007 roku, wprowadzająca w parkach narodowych zakaz prowadzenia gospodarki łowieckiej, leśnej i rybackiej. Gminy, na terenie których położone były obszary wchodzące w skład parków narodowych bądź położone w bezpośrednim sąsiedztwie, otrzymały dziesięcioletnie moratorium w celu dostosowania lokalnych zwyczajów i stosunków do wymogów nowego prawa. Po nowelizacji ustawy w 2014 roku moratorium zostało przedłużone do końca 2020 roku.

Wiele wskazuje jednak, że Hiszpanie wciąż będą polować na terenach parków narodowych. Okazuje się, że projekt systemu odszkodowań przewidywanych w zamian za zaprzestanie zwyczajowego wykorzystania obszarów chronionych został mocno niedoszacowany, a na rok przed zakończeniem moratorium rząd centralny w Madrycie wciąż nie przedstawił konkretnych propozycji stawek odszkodowania, nie dając praktycznie żadnych szans ich negocjowania z lokalnymi społecznościami. Jest to znakomicie widoczne w jednym z najstarszych parków narodowych w Europie – Picos de Europa, położonym w północnej części Hiszpanii na terenach Asturii, Kantabrii oraz Kastylii i Leon. Sprawa jest tym  trudniejsza, że wraz z wygaśnięciem moratorium wejdą w życie przepisy zwiększające obszar parku i zmieniające jego granice.

„Wchodzimy w ślepy zaułek” – przestrzega dyrektor generalny ds. środowiska naturalnego w Kastylii i Leon Jose Angel Arranz, tłumacząc, że mniej niż rok przed wejściem w życie tego zakazu przedstawiciele centralnego Ministerstwa Przemian Ekologicznych nie spotkali się jeszcze z burmistrzami gmin w sprawie ustalenia rekompensaty za zaprzestanie działalności stanowiącej niekiedy główne źródło dochodu wielu z nich. „Przez te wszystkie lata ministerstwo nie skontaktowało się z nami, a 2020 jest tuż za rogiem” – dodaje w imieniu władz samorządowych burmistrz Oseja de Sajambre Antonio Mendoza.

(AT)