fot. Andrzej Wierzbieniec

Populiści i krzykacze

0
562

Paweł Gdula, redaktor naczelny „ŁP”, ostrzega, że likwidacja obecnego modelu łowiectwa wygeneruje konflikt, jakiego jeszcze nikt nie widział.

Likwidacja obecnego modelu łowiectwa wygeneruje konflikt, jakiego jeszcze nikt nie widział. Moim zdaniem, każde naruszenie obecnego stanu względnej równowagi odbije się negatywnie, przede wszystkim na przyrodzie!

Powoli przyzwyczajamy się do ataków na łowiectwo i na myśliwych. Jednak skomasowane działania przeciwników prowokują słabych duchem „kolegów” do siania defetyzmu, że zbliża się kres polskiego modelu łowiectwa. Dla części myśliwych takie wypowiedzi bywają powodem poważnej frustracji.

Pewnie zaskoczę czytelników, ale moim zdaniem nasz związek nigdy wcześniej nie czuł się tak dobrze jak teraz. Ataki skonsolidowały nasze szeregi, a wielu myśliwych w odwecie zaczyna podejmować konkretne działania, żeby łowiectwo odzyskało społeczną akceptację. Wbrew pozorom medialna dyskusja o myśliwych nie zniechęca, ale przyciąga do łowiectwa coraz więcej normalnych ludzi, którzy mają dość betonowego świata z trawą na talerzu. Szukają prawdziwej – nie wirtualnej – przygody w otoczeniu realnych przyjaciół. Dlatego mamy coraz więcej myśliwych i stażystów!

Czytamy i słuchamy o „Myśliwskiej mafii”, o „Lobby łowieckim” czy o „Rzeczypospolitej myśliwych”. Te obraźliwe twierdzenia nie mają nic wspólnego z rzeczywistością! Nasi przeciwnicy nie rozumieją, że model łowiectwa obronił się w nowym ustroju nie dlatego, że kilku polityków polowało! Powodem jego sukcesu jest po pierwsze– dostęp do polowania niezależny od statusu materialnego, a po drugie – realna ochrona naszej przyrody!

Obecna liczebność zwierzyny jest największa w historii! Nigdy, nawet przed II wojną światową, nie było tak zasobnych w zwierza rewirów łowieckich. Niewielu myśliwych czyta stare roczniki „Łowca Polskiego” (gorąco polecam ten doskonały materiał historyczny o polskiej przyrodzie) i pewnie dlatego nie umie obiektywnie ocenić, jak wiele udało się nam osiągnąć. Dla przypomnienia i uświadomienia skali naszego sukcesu – dwa przykłady. W latach 70. ubiegłego wieku mieliśmy w Polsce tylko 326 tys. saren, dzisiaj jest ich 867 tys.; jelenie praktycznie nie występowały, było ich raptem 48 tys., obecną populację szacujemy na 214 tys. osobników.

Staram się oceniać naszą działalność obiektywnie, dlatego próbuję zrozumieć argumenty obrońców wszelakich istot żywych (w tym wegan), jak i rolników niezadowolonych z ciągłego przyrostu szkód w uprawach powodowanych przez dziki i jelenie. Jednak nie zgadzam się i nie aprobuję zwyczajnych kłamstw! A część naszych przeciwników – widząc jedynie swój interes – próbuje zawzięcie wszystkich skłócić i żerować na tym konflikcie. Jestem zdania, że wszystkie grupy związane z przyrodą, lasem i rolnictwem mają wspólny mianownik. Możemy, a nawet musimy współpracować!

Próby ograniczenia polowań czy likwidacja obecnego modelu łowiectwa mogą wygenerować konflikt, jakiego jeszcze nikt nie widział. W pierwszym wypadku z rolnikami, a w drugim z całym społeczeństwem, dla którego wystrzelanie dzikich zwierząt w majestacie prawa będzie zwykłym barbarzyństwem. Moim zdaniem, każde naruszenie obecnego stanu względnej równowagi odbije się bardzo negatywnie, przede wszystkim na przyrodzie!

Demagogów i zwykłych krzykaczy mamy pod dostatkiem, zarówno po stronie zielonych aktywistów, jak i wśród rolników. Przeglądając Internet, można odnieść wrażenie, że jesteśmy tylko krytykowani. Na szczęście w poważnych gremiach coraz częściej i coraz głośniej słyszany jest głos rozsądku! Tego rodzaju opinie nie pasują jednak do tezy o złym myśliwym i nie przebijają się do mediów.

Ostatnie pomysły dotyczące reformowania łowiectwa zostały jednoznacznie skrytykowane przez Stanisława Bartmana prezesa Podkarpackiej Izby Rolniczej na spotkaniu z sołtysami i działaczami samorządowymi w powiecie łańcuckim. Jego wypowiedź ma tym większe znaczenie, że wypowiadał się w imieniu Krajowej Rady Izb Rolniczych, która stoi na stanowisku, że nie wolno dzisiaj rozwalać obecnego modelu łowiectwa. Zdaniem prezesa, takie pomysły są skrajnie nieodpowiedzialne! Dlatego opowiada się on za szybką nowelizacją, przygotowaną przez rząd, oraz jest zwolennikiem spokojnej i rzeczowej debaty służącej wypracowaniu przepisów dotyczących szacowania i wypłat odszkodowań.

Paweł Gdula, redaktor naczelny