Przeżyć szarżę

0
3191

To zdarzyło się naprawdę. Konfrontacja z szarżującym odyńcem, do której doszło w rewirze znajdującym się nieopodal Warki, skończyła się dla myśliwego tragicznie.

Mężczyzna wykrwawił się, zanim nadeszła pomoc. Jak to możliwe, że koledzy nie potrafili powstrzymać upływu krwi z rozciętej szablami tętnicy?

Trzeba to od raz przy­znać: są myśliwi, którzy mając kilkadziesiąt lat doświadczenia w łowi­sku, nigdy nie byli świadkami wypadku na polowaniu. Podob­nie – nawiasem mówiąc – ma się sprawa z kierowcami, którzy nigdy nie byli zmuszeni pomagać ofiarom wypadku komunikacyjnego. Dlatego warto, aby wszy­scy oni zapoznali się z prostymi technikami ratunkowymi. Można je zastosować nie tylko w przy­padku ran postrzałowych, ale każ­dego urazu mechanicznego, który charakteryzuje się przerwaniem tkanek miękkich oraz krwotokiem zewnętrznym – mówię tu o otwar­tym złamaniu, wspomnianym cięciu orężem dzika czy też innym ostrym przedmiotem.

Martwi nie pomogą

Stazy znane są od wieków, a podstawą ich użytkowania jest zrozumienie fizjologii ludzkiego ciała. Jeśli uzmysłowimy sobie, że układ krwionośny – a zwłaszcza tętnice – to rurki, w których płynie krew od serca (pompy) do mózgu, kończyn oraz wszystkich orga­nów wewnętrznych, to łatwo nam będzie zrozumieć funkcjonowanie odcięcia takiego krwotoku z koń­czyn przy użyciu stazy, czyli opaski uciskowej.

Najważniejszą zasadą przy udzielaniu pomocy jest zdrowie i bezpieczeństwo ratownika – mar­twi nie pomożemy nikomu. Nasze bezpieczeństwo zwiększy się, jeśli zadbamy o środki komunikacyjne […]

Cały tekst w lutowym numerze “Łowca Polskiego”

Piotr Szalaty
Autor współtworzy na fb profil Tactical Hunter Concept