fot. Piotr Szalaty

Przyjaciel niedźwiedzi

0
343

Jako leśnik strzeże pierwotnego piękna Bieszczad, jako przyrodnik – dba o niedźwiedzie, o których potrafi opowiadać w pasjonujący sposób.

Czemu więc pseudoekolodzy nie darzą go należnym szacunkiem? Bo Kazimierz Nóżka nie wstydzi się swojej pasji – łowiectwa.

Świat usłyszał o Panu, gdy w sieci pojawił się film pokazujący, jak odstrasza Pan watahę wilków od niedźwiedzicy i jej dwóch małych. Nagranie dotarło do kilku milionów odbiorców. W jakich okolicznościach zarejestrował Pan tę scenę?

– Zbliżało się Boże Narodze­nie. Ruszyłem w las, by odpocząć od przedświątecznego zamieszania. Zapewne zdążył pan już zauwa­żyć, że w tym czasie mężczyzną w domu się pomiata. Wynieś, przy­nieś, przestaw… Najlepiej więc pójść do lasu. Ponieważ akurat nie miałem odstrzału, zabrałem aparat i statyw. Liczyłem, że na ponowie z łatwo­ścią wytropię zwierza. Ale to, co się wydarzyło, przerosło moje najśmiel­sze wyobrażenia. Stałem się świad­kiem osaczenia przez watahę wilków niedźwiedziej rodziny. Stanąłem w jej obronie, płosząc donośnym głosem bure drapieżniki.

Mówi się o Panu: dobry duch bieszczadzkich niedźwiedzi. Legenda spopularyzowana przez właśnie wydaną znakomitą książkę autorstwa Marcina Szumowskiego „Niedźwiedzica z Baligrodu” głosi, że Pan nawet z nimi rozmawia.

– Ja je po prostu bardzo lubię. Przede wszystkim dlatego, że …[…]

Cały tekst we wrześniowym numerze “Łowca Polskiego”

Rozmawiał Piotr Szalaty

Reklama