rys. Edward Lutczyn

Psie sprawy

0
174

Jak sprawić, by współpraca z psem układała się pomyślnie? I czy to prawda, że nasze czworonogi mają swoje przeznaczenie zakodowane w genach? Jakie zwierzęta w zimową noc zawitały w pobliże leśniczówki? Przeczytajcie kolejny odcinek opowieści o przygodach Oli i Huberta.

Ola zatrzęsła się i otrze­pała z butów resztki śniegu.

– Brr, jak zimno! Babciu, jak to jest, że na termometrze zaledwie zero stopni, a wydaje się, jakby jakiś wielki mróz był?

– Istnieje coś takiego jak tempera­tura odczuwalna – babcia odwinęła szal i położyła go na półce. – Mają na nią wpływ wilgotność powietrza, wiatr i nasze samopoczucie.

– Ja mam dobre – zawołał Hubert, obejmując za szyję wyżlicę. – Nora też ma, jej nie jest zimno, a Ola to zmarzluch!

Dziewczynka wyjęła z szafki kubki do herbaty i wsypała do wszystkich rumiankowego suszu.

– Jak będziesz mnie przezy­wał, to zamiast rumianku dosta­niesz piołunu – zażartowała. – Albo arcydzięgla.

– Każdy z nas inaczej reaguje na temperaturę – dziadek prze­rwał lekturę „Łowca Polskiego”. – Tym bardziej zwierzęta, których ciepłota ciała jest zupełnie inna. Jeśli u człowieka 36,6°C to norma, to u psów byłoby to oznaką wychłodzenia i odwrotnie: tem­peratura 37,5°C czy nawet 39°C u psa jest właściwa, a człowiek na pewno jest wtedy chory. Zauwa­żyliście, że Nora i Trop mają inną sierść latem, a inną zimą? […]

Cały tekst w styczniowym numerze “Łowca Polskiego”

Katarzyna Lewańska-Tukaj

Reklama