fot. Karl- Heinz Volkmar

Skarby ardeńskiego lasu

0
40

Podróż do Belgii przekonuje, że kuchnia katolicka bywa niemal rozpasana. Dowodem steki jelenia z marynowanymi ziarnami zielonego pieprzu!

Jeżeli to listopad, jesteśmy w Belgii! Robert Makłowicz podróżuje szlakiem świętego Huberta i objaśnia wpływ odłamów chrześcijaństwa na kulinaria. „W tradycji prote­stanckiej dogadzanie sobie na tym łez padole uznawane jest za grzech – wyjaśnia nasz felietonista. – Kuchnia holenderska jest skromna, oszczędna, całkowicie niewyrafino­wana i monotonna niezwykle, gdy odrzucić zapożyczenia z niegdysiej­szych jawajskich czy też sumatrzań­skich kolonii.

Kuchnia belgijska to rafinada, rozpasanie niemal, obfitość, tajemnice klasztornych piw i serów, kulinarna potęga Trapistów. To również Ardeny, w których nawró­cił się św. Hubert, patron wiadomo kogo, zatem również dziczyzna”. Uwaga: podczas lektury tego smakowitego felietonu czytelnik może odczuwać głód!

fot. Karl- Heinz Volkmar, StockFood