Spadek po muszkieterach

0
458

Pastorał nie zagwarantuje celnego strzału, ale dopomoże zminimalizować ryzyko pudła. Swoich zwolenników znajdują wszystkie rodzaje, ale najbardziej stabilne są trójnogi.

Ten element łowieckiego ekwi­punku wywodzi się od kija pasterskiego, który przed wiekami służył nie tylko do wspierania się, ale także do obrony przed wilkami zakradającymi się, by porwać owce. Z czasem kije te – w wersji bogato zdobionej, ze ślimakowato zwiniętym zakończeniem – stały się w kościołach chrześcijańskich atrybutem bisku­pów, duszpasterzy strzegących swych owczarni.

Nie oznacza to jednak, że pastorał wyszedł z codziennego użytku. Zmienił tylko nieco zastosowanie. Towarzyszył wędrowcom wybierającym się w góry. Dawał oparcie na stromych i śliskich ścieżkach, a gdy zaszła potrzeba, wyko­rzystywano go również jako podpórkę podczas składania się do strzału. Z uwagi na ukształtowanie terenu nie zawsze dało się bowiem przyjąć leżącą pozycję strzelecką z bronią opartą na plecaku. Nie przypadkiem na tak wielu portretowych zdjęciach cesarz Austro-Węgier Franciszek Józef, dla któ­rego polowanie było największą pasją, stoi z przewieszonym przez ramię sztucerem i z pastorałem w dłoni.

Z pola bitwy do kniei

Pastorał zawdzięcza też wiele forkie­towi, po staropolsku zwanemu soszką. Czym był forkiet? Konstrukcją mili­tarną. Podpórką lufy, wykorzystywaną przy strzelaniu z hakownicy lub młod­szego od niej muszkietu. Zaczęto go używać w drugiej połowie XVI wieku, a czasy jego świetności przypadły na wiek XVII. Forkiet miał wysokość  120–150 cm, drzewiec z jednej strony zakończony był widełkami, z drugiej zaś strony został okuty, by łatwiej dało się go osadzić w ziemi. O tym, jak się posługiwano tą podpórką, można się przekonać, oglądając choćby scenę bitwy z „Potopu”. Szwedzcy musz­kieterowie ostrzeliwują się, wsparłszy broń na forkietach, daremnie usiłując powstrzymać szarżę polskiej husarii […]

Bartosz Marzec / fot. archiwum “Łowca Polskiego”, Forum, Getty Images

pastoral-03  pastoral-02

Reklama