fot. Shutterstock

Sposób na starego byka

0
437

Medalowe wieńce zdobyte w ostatnich sezonach przez myśliwych z KŁ „Błonie” i znalezione w dzierżawionym przez nich obwodzie komplety zrzutów dowodzą, że chmara byków rokrocznie wybiera na swoją ostoję ten sam młodnik sosnowy o powierzchni 8 ha, a na areny rykowiska – śródleśne łąki, zręby i uprawy leśne, znajdujące się nawet w odległości kilkuset metrów. Oczywiście niektóre osobniki oddalają się na większy dystans, liczony w kilometrach, ale i tak często pozostają w granicach obwodu.

Księżyc wschodził zza wzniesienia, na któ­rym założono sosnową uprawę. Ze zwyżki opar­tej o pień drzewa, a znajdującej się u stóp pagórka, łowczy widział jasną tarczę odznaczającą się na tle powoli ciemniejącego nieba. Do nastania nocy pozostały jeszcze dwa, a może i trzy kwadranse. Mrok powoli wypeł­zał z wykrotów i spod świerkowych gałęzi. „Jeżeli tego wieczoru ma się coś wydarzyć, to teraz jest najlepszy moment” – pomyślał, instynktow­nie kierując wzrok w stronę szczytu wzniesienia. Na tle księżyca odci­nała się czarna sylwetka grzywiastego byka. Ryk przetoczył się przez pusz­czańskie ostępy niczym grzmot. Kró­lewsko piękny zwierz ruszył, obierając kierunek na zwyżkę i potwierdzając tym samym głęboki sens przysłowia czarnoskórych tropicieli z południa Afryki: „To nie myśliwy szuka anty­lopy, lecz antylopa myśliwego”. Tam­tego wieczoru poeta wygrał jednak pojedynek z selekcjonerem. […]

Cały tekst w sierpniowym numerze “Łowca Polskiego”

Bartosz Marzec