fot. Andrzej Wierzbieniec

Statutowy sukces

0
913

XXIV Krajowy Zjazd Delegatów PZŁ pokazał determinację myśliwych, by nawet w trudnych realiach świadomie bronić modelu polskiego łowiectwa i demokratycznego charakteru naszego zrzeszenia.

Odpowiedzialność, roz­waga, realizm – tymi trzema słowami można by najkrócej opisać atmosferę i przebieg XXIV Krajowego Zjazdu Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego, który odbył się 16 lutego br. w Instytucie Badawczym Leśnic­twa w podwarszawskim Sękocinie. 259 delegatów, którzy przyjechali na to wydarzenie, zdało egzamin z dojrzałości łowieckiej. Wyka­zali, że rozumieją powagę chwili, w której zjazd miał miejsce, i auten­tyczną potrzebę jedności w naszym zrzeszeniu.

Dowodów tej odpowiedzialności nie brakowało ani podczas obrad, ani w kuluarowych dyskusjach, mimo obecności tzw. gorących tematów dnia, jak odwołanie dzień wcześniej z pełnionej funkcji łowczego krajo­wego Piotra Jenocha. W rozmowach między delegatami, a także w wystą­pieniach podczas zjazdowych sesji, choć prezentowane były różne stano­wiska na temat przyszłości i obecnej sytuacji PZŁ, praktycznie wszyscy unikali konfrontacyjnych sformuło­wań i – zdarzającego się w naszym środowisku, także ostatnio – szukania winnych.

Wsparcie resortu

Wpływ na taką atmosferę spo­tkania mieli także zaproszeni goście. Na zjazd – mimo odbywającej się tego dnia w Warszawie ceremonii pań­stwowego pogrzebu byłego premiera Jana Olszewskiego – dotarły m.in. dwie najważniejsze osoby reprezen­tujące Ministerstwo Środowiska: szef tego resortu Henryk Kowalczyk oraz sekretarz stanu i równocześnie główny konserwator przyrody Małgorzata Golińska.

Nie tylko delegaci na XXIV Zjazd, ale także goście zjazdowi odnotowali wyjątkowy wśród polityków fakt, że minister Golińska uczestniczyła przez cały dzień w obradach, a mini­ster Kowalczyk został z myśliwymi na długie godziny, od czasu jak tylko dotarł do Sękocina po mszy pogrze­bowej śp. Jana Olszewskiego.

Znamienne były także wystąpie­nia. Małgorzata Golińska, przemawia­jąc do uczestników zjazdu, powie­działa wprost, bez częstej podczas takich przemówień dyplomatycznej sztampy: – Szanowni państwo, zwykle przy takich wystąpieniach powinno się powiedzieć bardzo formalne i ogólne rzeczy. Pozwólcie, że trochę złamię tę regułę, także dlatego, że wokół łowiectwa, wokół tego, co dzieje się w PZŁ, narasta dużo nieporozumień, być może celowych działań. Myślę, że to jest dobra okazja, by o wielu tych kwestiach powiedzieć, a niektóre wręcz zdementować.

Dzisiaj jest dla państwa bardzo ważny dzień, uchwalenie nowego sta­tutu. Wiem, że było bardzo wiele gło­sów odnośnie do tego, że pan minister chce uchwalić swój prywatny statut i narzucić państwu brzmienie tego statutu, co nie jest prawdą. To, jaka jest rola ministra, jest zapisane wprost w Prawie łowieckim. Pan minister jest od weryfikacji legalności statutu. I koniec. Szanowni państwo, to nie znaczy, że pan minister nie może roz­mawiać o waszych obawach z przed­stawicielami Zarządu Głównego, Naczelnej Rady Łowieckiej czy indywi­dualnymi myśliwymi, którzy do mini­sterstwa się zgłaszają. Może wysłu­chać tych problemów, ale zmiany, które są proponowane i są przyjmowane, są waszą decyzją.

I to, co wybrzmiewa w wielu miej­scach, w komentarzach na forach społecznościowych, że jest jakiś plan zabierania myśliwym obwodów łowieckich, przekazywania ich Lasom Państwowych, leśnikom, którzy już na to czekają i mają zgromadzone pie­niądze, nawet są wyznaczone obwody najbardziej bogate w jelenia, które już są przydzielone. To też jest kłamstwo!

Kolejna kwestia, czyli pogłoski, że planuje się delegalizację PZŁ. Kłam­stwo. Że planuje się zmianę modelu PZŁ, modelu polskiego łowiectwa, że nadzór nad myśliwymi ma przejąć Państwowe Gospodarstwo Lasy Pań­stwowe. Nie planuje się takich zmian, w ogóle nie przewiduje się ingerowania w kwestie, o których mówię, podobnie jak nie planuje się delegalizacji Pol­skiego Związku Łowieckiego.

Chciałabym, aby państwo przyjmu­jąc to (co wcześniej zostało powie­dziane – przyp. Redakcja) do wiado­mości, przyjęli również do wiadomości taką informację, że polski model łowiectwa jest modelem właściwym. I zależy nam na tym, żeby wykony­wane przez państwa zadania służyły gospodarce łowieckiej, ochronie przy­rody. I to jest cel ministra środowiska.

Zależy nam na tym, żeby ludzie z państwa decyzji zasiadający w naj­wyższych gremiach PZŁ, żeby te osoby były uczciwe, nie tylko wobec nas, ale wobec państwa. Liczymy również na to, że będą zdolne do współpracy z panem ministrem (Henrykiem Kowalczykiem – przyp. Redakcja), bo jak państwo wiecie, ustawa Prawo łowieckie nadaje nad­zór panu ministrowi. Ale ta współ­praca to nie jest taka, jak próbuje się w wielu miejscach wskazywać, że to jest ręczne sterowanie przez ministra tym, co państwo robicie.

Ja liczę na prawdziwą współpracę, dlatego że tylko przez taką współ­pracę jesteśmy w stanie osiągnąć cel, jakim jest dobrze sprawowana gospodarka łowiecka, a przez to rów­nie dobra ochrona przyrody w Polsce. Dziękuję wam, szanowni państwo, ale również wszystkim myśliwym, których dzisiaj państwo reprezentu­jecie. Za wysiłki, które wykonujecie, za waszą codzienną pracę.

Zadanie na dziś

Dobrze współgrało z tym wystąpie­niem minister Golińskiej przemówie­nie inaugurujące merytoryczną część XXIV Krajowego Zjazdu Delegatów PZŁ, które wygłosił prezes Naczelnej Rady Łowieckiej Rafał Malec.

Odnosząc się do zmian legislacyj­nych, które dotknęły polskie łowiec­two, prezes NRŁ – wyrażając odczu­cia tysięcy myśliwych – stwierdził: – Mamy za sobą bardzo trudny rok funkcjonowania Polskiego Związku Łowieckiego, w którym nie tylko praco­waliśmy na rzecz polskiego łowiectwa i przyrody, ale również musieliśmy się zmierzyć z nieoczekiwanymi zmianami w ustawie Prawo łowieckie.

Czy jesteśmy tym razem zadowo­leni z nowelizacji? Nie! Wiele zapisów było niepotrzebną ingerencją w spraw­dzony, dobrze funkcjonujący mecha­nizm. Dlatego przestrzegaliśmy przed ewidentnymi błędami. W naszym imieniu wypowiadali się myśliwi, którzy – niejednokrotnie – zgłębiają łowiectwo w trzecim i w czwartym pokoleniu. Ale to nie tylko dla nich zakaz uczestniczenia dzieci w polowa­niu jest niedopuszczalnym zamachem na nasze konstytucyjne prawa. Dlatego zawsze będziemy o nie walczyć!

Odnosząc się do obowiązku uchwalenia przez zjazd nowego sta­tutu PZŁ, dostosowanego do zmian, jakie wprowadzono do ustawy Prawo łowieckie, Rafał Malec powie­dział: – (…) z perspektywy mijają­cych trzech miesięcy (czyli od czasu ukonstytuowania się nowej Naczelnej Rady Łowieckiej – przyp. Redakcja) możemy powiedzieć z pełnym przeko­naniem, że zrealizowaliśmy wszystkie zadania nałożone na Polski Związek Łowiecki przez znowelizowaną ustawę Prawo łowieckie.

Przed nami ostatnie, najważniejsze zadanie – uchwalenie Statutu Polskiego Związku Łowieckiego. Wszyscy znamy powiedzenie, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Dlatego stając dzi­siaj przed najwyższą władzą Polskiego Związku Łowieckiego, jestem pewien, że – wbrew ocenom naszych przeciw­ników – przygotowany przez Naczelną Radę Łowiecką statut pozwoli wzmoc­nić naszą organizację!

Niestety, ustawodawca dał nam zaledwie trzy miesiące na dostosowa­nie treści Statutu PZŁ do postanowień znowelizowanej ustawy. Dlatego już na pierwszym posiedzeniu NRŁ powo­łaliśmy komisję statutową, która miała w ciągu kilku tygodni przygotować ten kluczowy dla nas akt prawny. Mimo bardzo napiętych terminów i wielu pro­blemów, dzięki tytanicznej pracy komisji oraz Naczelnej Rady Łowieckiej, dopeł­niliśmy tego obowiązku i w ustawowym terminie przedkładamy Krajowemu Zjazdowi Delegatów projekt nowego Statutu PZŁ, który w nowej rzeczywi­stości gwarantuje społeczny nadzór nad organami naszego zrzeszenia.

Świadomość celu

Do tego sposobu myślenia o bie­żących interesach polskiego łowiec­twa dostosowała się przytłaczająca większość uczestników dyskusji nad nowym statutem. Wystąpienia poszczególnych delegatów, w wielu wypadkach reprezentujących okręgi, wprost nawiązywały do tego frag­mentu wystąpienia Rafała Malca, w którym stwierdził on, mówiąc o potrzebie przyjęcia na zjeździe nowego statutu, że: – Być może w ocenie części koleżanek i kolegów niektóre zapisy mogłyby wyglądać ina­czej. Mamy tego świadomość i dlatego podczas wielu dyskusji, jakie prowa­dziliśmy – nie tylko w czasie posiedzeń Naczelnej Rady Łowieckiej, większość członków PZŁ podzielała moją opinię, że proces tworzenia nowego statutu dzisiaj się nie kończy. W zgodnej oce­nie wielu członków NRŁ komisja sta­tutowa musi pracować dalej, zbierając uwagi od kół łowieckich oraz myśli­wych, na potrzeby opracowania nowe­lizacji statutu.

Dlatego mocno wybrzmiewała w wystąpieniach świadomość odpo­wiedzialności delegatów za przyjęcie nowego statutu, do którego notabene komisja statutowa wprowadziła już 16 lutego kilkadziesiąt autopoprawek, będących pokłosiem nieprzerwanej pracy komisji statutowej.

Wsparł ten sposób myślenia także obecny w Sękocinie minister Henryk Kowalczyk, który osobiście zapew­nił delegatów, że jeśli w najbliższych miesiącach myśliwi przygotują udo­skonaloną wersję nowego statutu, on tylko przyklaśnie zwołaniu nadzwy­czajnego zjazdu, który by ten udo­skonalony statut formalnie przyjął.

Uczestnicy zjazdowej debaty wskazywali więc dalej kwestie, które w przyszłości można i należałoby jesz­cze dopracować, ale generalnie wspie­rali pomysł, by jesienią zwołać kolejny krajowy zjazd delegatów z zadaniem nowelizacji statutu, po konsultacjach i zderzeniu tego dokumentu z rzeczy­wistością. Ten sposób myślenia znalazł swój wyraz także w samym głosowa­niu nad przyjęciem nowego statutu. Poparło go 204 delegatów, przeciwko było 34, a od głosu wstrzymało się 6 delegatów.

Zmiany, zmiany, zmiany

Co zatem najważniejszego zmie­niło się – lub pojawiło – w statucie uchwalonym na XXIV Krajowym Zjeździe Delegatów PZŁ? Po pierwsze – o czym warto, by pamiętali myśliwi – ze statutu usunięto wszystkie zapisy, które zawiera ustawa Prawo łowiec­kie, by niepotrzebnie nie dublo­wać przepisów. Oznacza to – trzeba to wiedzieć – że statut należy, mówiąc kolokwialnie, czytać razem z ustawą. Co wyjaśni od razu większość wąt­pliwości i ewentualnych niejasności interpretacyjnych.

Co do szczegółów, nowością jest – idąc kolejnymi punktami tego dokumentu – paragraf 11, w któ­rym w związku z obecnymi proble­mami z ASF i możliwością wystąpie­nia podobnych zjawisk w przyszłości zapisano, że każdy członek Polskiego Związku Łowieckiego powinien brać udział w realizacji zadań zleconych przez ministra środowiska.

W paragrafach 10 i 12 doprecy­zowano z kolei – ważne dla nowo wstępujących, ale także władz kół łowieckich – procedury odbywania stażu łowieckiego. Nowością jest ustęp 2 w paragrafie 25, który dopuszcza możliwość przynależności do wielu kół łowieckich i likwiduje kategorię tzw. koła macierzystego, co oznacza na przykład, że jeden myśliwy może pełnić funkcje w zarządzie więcej niż jednego koła łowieckiego.

W paragrafie 28 pojawia się status rezydenta, czyli członka koła łowiec­kiego przyjmowanego, mówiąc kolo­kwialnie, „na próbę”, maksymalnie na trzy lata. Na marginesie, paragraf 35 nowego statutu daje z kolei możli­wość urlopowania myśliwego z człon­kostwa w kole do trzech lat.

Wracając do kolejnych paragrafów, przepis numer 33 umożliwia wyklu­czenie z koła przez zarząd, z moż­liwością odwołania się do walnego zgromadzenia, przy czym zawsze pozostaje potem możliwość złożenia tzw. skargi proceduralnej do zarządu okręgowego albo odwołania się do sądu powszechnego w takiej spra­wie. Paragraf 84, dotyczący uprawnień Naczelnej Rady Łowieckiej, dodaje NRŁ kilka nowych kompetencji, m.in. dotyczących ustalania zasad prowa­dzenia szkoleń i staży.

Nowością są zapisy w paragrafach 95, 96 i 99, przewidujące, że okrę­gowe zjazdy delegatów odbywać się będą co roku, a nie jak wcześniej tylko raz w pięcioletniej kadencji. Wynika to z faktu likwidacji w zno­welizowanej ustawie Prawo łowieckie okręgowych rad łowieckich i komisji rewizyjnych. Dlatego coroczne zjazdy otrzymały m.in. kompetencje zatwier­dzania sprawozdań rocznych, wyboru członków zespołu nadzorczego, który ocenia sprawozdanie, wyboru okręgo­wej kapituły odznaczeń łowieckich, ustalania wysokości składki dla osób prawnych (kół łowieckich) w PZŁ, a także wnioskowania o odwołanie łowczego okręgowego oraz wyboru trzech kandydatów na łowczego okręgowego.

I wreszcie paragraf 102, który wprowadza nakaz oceny kół łowiec­kich w roku poprzedzającym rok odnowienia dzierżawy obwodów przez specjalne zespoły powołane przez zjazdy okręgowe.

Wiele przed nami

Uchwalenie statutu, który zatwier­dzić musi jeszcze minister środowi­ska, było kulminacyjnym momentem zjazdu, ale oczywiście nie wyczerpy­wało spraw, którymi żyją myśliwi i przed którymi stoi polskie łowiec­two. Mówiono o tym na sali obrad i jeszcze więcej w kuluarach. Swo­istym podsumowaniem tych spraw mogą być dwa kolejne cytaty z wystą­pienia prezesa NRŁ na zjeździe.

Rafał Malec, mówiąc o działaniach myśliwych na co dzień, powiedział: – Chronimy bioróżnorodność i gospo­darujemy populacjami gatunków łow­nych z wielką odpowiedzialnością – jak choćby w wypadku zwierzyny grubej, której liczebność wzrosła w ostatnich latach i gdzie staramy się ograniczać pola ewentualnych konfliktów społecz­nych. Szacujemy szkody łowieckie i chro­nimy uprawy rolne. Nie zawsze jednak nasza praca jest właściwie doceniana i to musimy zmienić.

Ze szczególną falą krytyki spotkamy się w odniesieniu do zagadnienia walki z afrykańskim pomorem świń – cho­roba wywołuje coraz większe emo­cje społeczne. Pięć lat zwiększonego odstrzału dzików wyraźnie zmniejszyło już liczebność populacji, istotnie ogra­niczając skalę zagrożenia, co – miejmy nadzieję – zostanie w końcu dostrzeżone i docenione!

Niestety, dotychczasowy sposób zarządzania populacją dzika budzi wiele sprzeciwów, mimo rozumianej przez wszystkich myśliwych konieczności ogra­niczania populacji. Myślę, że po ostat­nich wydarzeniach wszyscy dostrzegają i rozumieją potrzebę z jednej strony wewnętrznego kształtowania zrozumie­nia dla konieczności zwiększenia pozy­skania, a z drugiej potrzebę właściwego kształtowania społecznej akceptacji dla faktycznej roli myśliwych w systemie zarządzania przyrodą.

W tym celu myśliwi muszą się lepiej komunikować także wzajemnie i uczyć mądrego działania. Nawiązu­jąc do tego wątku, prezes NRŁ wprost stwierdził: – Przed nami mnóstwo pracy. Niczego jednak nie dokonamy, jeśli nie będziemy umieli dotrzeć do naszych członków i zmobilizować ich do działa­nia. (…) Szeregowy myśliwy powinien widzieć i czuć, że PZŁ nie tylko rozwią­zuje problemy naszego środowiska, ale również reprezentuje je na zewnątrz. Dlatego tak ważna jest rozbudowa kana­łów komunikacji wewnętrznej. Myślę tu o tradycyjnych kanałach, takich jak nasz związkowy miesięcznik „Łowiec Polski”. Równie cenne są nasze lokalne inicjatywy wydawnicze. Nie możemy zapomnieć o nowoczesnych kanałach komunikacji, bo te zyskują coraz szerszą rzeszę odbiorców.

W kuluarach zjazdowych ten wątek wybrzmiewał w wielu rozmowach. Wielu myśliwych coraz częściej widzi potrzebę edukowania i docierania do każdego członka PZŁ. Dzięki czemu w przyszłości być może unikniemy czę­ści problemów, a także niepotrzebnych plotek i emocji, które często szkodzą naszemu środowisku.

Mirosław Głogowski / fot. Andrzej Wierzbieniec

Reklama