Strateg na polowaniu

0
45

Finlandię skazaną na porażkę w starciu z Armią Czerwoną obronił w czasie zimowej wojny 1939/1940 marszałek Carl Gustaf Emil Mannerheim, który zastosował prawdziwie łowiecką strategię.

Był nie tylko znakomitym dowódcą, ale i świetnym myśliwym. Polował również na ziemiach polskich, gdzie miał wielu przyjaciół.

Myślistwo i jeździectwo były jego ulubionymi sposobami spędzania wolnego czasu. Pierwszego łosia upolował w guberni wyborskiej, w ogromnych lasach poprzecinanych moczarami i jezio­rami. W młodości, gdy przyjeżdżał tam z przyjaciółmi, polował zazwy­czaj na kaczki, cietrzewie, pardwy, dubelty, bataliony, kszyki i inne ptactwo błotne. Sezon na łosie rozpoczynał się z końcem lata, a więc w przededniu bukowiska. Polowano zawsze z psami gończymi, które osaczały zwierza, odwracając jego uwagę i pozwalając w ten sposób myśliwemu podejść i dać strzał. Takie łowy wymagały, rzecz jasna, znakomitej kondycji, ale satysfak­cja z triumfu była tym większa.

Z carem w Spale

Święty Hubert, jak wiadomo, jest patronem nie tylko myśliwych, ale także jeźdźców. Jako absolwent Oficerskiej Szkoły Kawalerii w Sankt Petersburgu Mannerheim rozwijał swoje zdolno­ści jeździeckie w elitarnych jednost­kach carskiej armii. Uczestniczył także w konkursach hipicznych organizo­wanych w Petersburgu i w Moskwie. W maju 1894 roku, podczas wystawy myśliwskiej w Maneżu Michajłowskim w Petersburgu, pokazano m.in. 19 koni: 5 do polowań par force i 14 stepowych. Nagrodzona została cała piątka do polo­wań par force, cztery z nich wystawił baron Mannerheim.

Pasję myśliwską realizował w okoli­cach Sankt Petersburga, gdzie jego pułk miał swoje rewiry łowieckie. Jednak wiele emocji dały mu łowy w Spale, gdzie jako adiutant towarzyszył carowi Mikołajowi II. […]

Cały tekst w kwietniowym numerze „Łowca Polskiego”

Piotr Załęski