fot. Shutterstock

Sztuka karania

0
451

W czasach mody na bezstresowe wychowywanie dzieci i pozytywne szkolenie psów podejmowanie tematu karania wydaje się nietaktem. 

Na szczęście zwolennikom nieustannego nagradzania nie udało się jeszcze wprowadzić kary za pisanie o stosowaniu innych metod.

Przytoczę na początek pewien przykład z książki pod tytu­łem „Zrozumieć psa”, który według mnie bardzo dobrze ilustruje, na czym powinno polegać prawi­dłowe karanie, a raczej karcenie psa. Autor przywołanego podręcznika, Jerzy Błażej Wilski, długo nie wiedział, jak oduczyć swojego wyżła ściągania różnych smakołyków ze stołu w kuchni. Oczywiście pies robił to tylko wtedy, gdy w pomieszczeniu nikogo nie było. Dodajmy, że w tamtych czasach nikt nie słyszał o elektrycznych obrożach ani innych podobnych technologicznych wynalazkach. Pewnego dnia właściciel czworonoga wpadł na prosty pomysł, który rozwiązał jego problem w ciągu kilku sekund. Ustawił na stole piramidę z blaszanych garnków i na krótkim sznurku przywiązał do jednego z nich kawałek słoniny, którą położył na blacie obok.
Kiedy domownicy przebywali w salonie, usłyszeli nagle ogromny rumor dochodzący z kuchni, a po chwili zobaczyli wybiegającego z niej przerażo­nego wyżła. Pułapka zadziałała! Kiedy niesforny łasuch ściągał ze stołu słoninę, pociągnął też za nią wszystkie garnki i narobiło to tyle hałasu, że od tamtej pory bał się nawet zbliżać do stołu.

Wszystkie metody karcenia będą skuteczne pod warunkiem, że użyjemy ich w odpowiednim miejscu, czasie i adekwatnie do danej sytuacji

Bardzo lubię ten przykład, ponieważ obrazuje on całą ideę stosowania kar podczas układania psów. Uczeń został skarcony natychmiastowo, skutecznie, a do tego – co jest niezwykle ważne – anonimowo. Po takim przykrym doświadczeniu czworonóg doszedł do przekonania, że czas zakończyć podjadanie ze stołu, bo może się to dla niego kiedyś źle skończyć. Ponadto przykład ten świadczy też o inteligencji i kreatywności szkolącego, co również jest niezwykle przydatne w układaniu psów.

Pożyteczność kary

Jakkolwiek źle mówiłoby się o kara­niu, to zawsze będzie ono odgrywało bardzo ważną rolę w każdym procesie edukacyjnym. Dawniej szkoleniowcy najczęściej stosowali metodę kontrastu. Polegała ona na tym, że za wykona­nie zadania pies otrzymywał nagrodę, a za każde wyłamanie się karę. Jeżeli na przykład po usłyszeniu słowa „siad” natychmiast siadał, dostawał smako­łyk i pochwałę, jeżeli zaś ociągał się z wykonaniem polecenia, to zostawał szarpnięty smyczą.

W metodzie kontrastu chodzi o wyraźne zaznaczenie różnicy między zachowaniem pożądanym a niepożą­danym. Po usłyszeniu polecenia pies natychmiast je wykonuje, żeby unik­nąć szarpnięcia, czyli kary, ale też robi to po to, by otrzymać smakołyk. Można więc powiedzieć, że jest on zmotywo­wany podwójnie. […]

Cały tekst w czerwcowym wydaniu „Łowca Polskiego”

Andrzej Wilczopolski / fot. Shutterstock

Reklama