fot. Shutterstock

Tabun nadciąga

0
241

Polowanie na gęsi należy do najtrudniejszych i najbardziej wymagających. Rzecz jasna, musi nam sprzyjać aura – w tym akurat wypadku im gorsza, tym dla nas lepiej. Sukcesu jednak nie osiągniemy bez odpowiedniego przygotowania, dobrze dobranej broni i amunicji.

Nad wodą unoszą się zwiewne opary wywołu­jące nadzieję na eksplo­zję porannych mgieł, które przykryją stanowiska i zmu­szą do obniżenia pułapu wylatujące na żerowiska ptaki. Bucha w końcu światło dnia. Rażącymi promieniami zmywa błyskawicznie opary, rozg­niając je we wszystkie strony. Mieni się w powolnym nurcie, wyzłaca­jąc wiklinowe witki. Pryska złudna nadzieja na poranną mgłę wytwo­rzoną różnicą temperatur wody, ziemi i mroźnego poranka. I na ten moment jakby czekały gęsi. Słychać potężny szum tysięcy skrzydeł. Jeszcze nie dowierzam, że to one… Szum narasta, zbliża się i pęka w niebie metalicznym gęgorem. Zaraz potem na ścianie krzaków ukazują się niby bezładną chmurą tabuny. W taki poranek, opisany w opowiadaniu z książki „A puszcza taka ogromna”, Maciej Łogin, nasz wieloletni felie­tonista, polował na gęsi nieopodal Słońska.

Tylko dla wytrwałych

Zachmurzone niebo, spowite mgłami pola lub silny wiatr i pada­jący deszcz, a jeszcze lepiej deszcz ze śniegiem, to idealna aura na tego typu łowy. Przy takiej aurze gęsi – naj­większe z naszych łownych blaszko­dziobych – nie tylko niżej latają, ale mają mniejszą możliwość dostrzeże­nia nas. A pamiętajmy, że wzrok mają doskonały. Przy wybieraniu łowiska musimy brać pod uwagę biotop, w jakim bytują gęsi. Pamiętajmy, że …[…]

Cały tekst we wrześniowym numerze “Łowca Polskiego”

Michał Budzyński

Reklama