Tracker na konkursie

0
162

Obroże fińskiej firmy to doskonały system śledzenia psów i ich przewodników. Mobilna technologia zwiększa bezpieczeństwo podczas zbiorówek, ale również otwiera możliwość przeprowadzania konkursów dzikarzy i tropowców w naturalnych warunkach.

Tegoroczna nowelizacja ustawy Prawo łowieckie wymusiła daleko idące zmiany w ocenie i szko­leniu dzikarzy i tropowców. Ustawo­dawca zakazał między innymi orga­nizowania konkursów w zagrodach. Choć tego typu sprawdziany były kluczowymi elementami szkolenia, będziemy zmuszeni opracować nowe regulaminy.

Wielu myśliwych nie ukrywało swoich obaw i twierdziło, że zmiany w prawie będą miały długofalowo katastrofalne skutki. W obecnej sytu­acji prawnej pozostała nam tylko możliwość organizowania konkursów w naturalnych warunkach, gdzie bar­dzo przydatne będą obroże z GPS.

W poprzednim sezonie polowań zbiorowych zorganizowano już dwie imprezy z wykorzystaniem systemu Tracker, które w mojej ocenie otwo­rzyły nowy rozdział w naszej kyno­logii. Zmiany w prawie tylko przy­spieszyły rewolucję i dzisiaj wielu myśliwych ma już świadomość, że możemy – a nawet powinniśmy – czerpać z fińskich doświadczeń, ponieważ tam wszystkie konkursy opierają się na takich systemach.

Główną zaletą takiego rozwią­zania jest możliwość zapisywania pracy. Obroża przesyła dane na ser­wer, a użytkownik i sędzia mogą odtworzyć przebieg polowania i oce­nić pracę psów. Dzięki tej funkcji w przypadkach spornych lub wtedy, gdy sędziego nie było w pobliżu psa, zawsze można rozwiać wątpliwości dotyczące pracy. Skonfigurowanie nadajników umieszczonych w kilku obrożach pozwala zobaczyć w jednej chwili wszystkie psy na danym obsza­rze (na przykład na tym, gdzie prze­prowadzany jest konkurs).

Dotychczas podczas konkur­sów zdarzały się sytuacje, w których ze względu na ukształtowanie terenu czy występujący podszyt nie można było obserwować psa. Tymczasem stały zapis pozwala zobaczyć, czy pies przeszukał cały miot, jak poszuki­wał zwierzyny, a jeśli już ją znalazł, to jak długo i intensywnie ją głosił. Ze stuprocentową pewnością możemy również wskazać czworonoga, który jako pierwszy odna­lazł watahę. Widzimy, w jakiej kolejności dołą­czyły do niego pozo­stałe i jak wyglądała ich wspólna praca.

Przetestowanie sys­temu odbyło się rok temu na Memoriale imienia księ­dza Benedykta Gierszew­skiego, gdzie wszystkie psy zaopatrzono w obroże Trac­ker. Potwierdzeniem skutecz­ności systemu był ciekawy przypadek – dwa posokowce podążały tropem postrzałków i szły bezpośrednio na siebie.

Pechowo oba tropy skrzyżowały się w pewnym momencie, co było powo­dem tego, że jeden z psów zgubił trop. Drugi poszedł jednak po właściwym i odnalazł ranną zwierzynę. Począt­kowo sędziowie myśleli, że pierwszy gonił w piętkę, czyli tropił zwierza w kierunku przeciwnym niż prowadził ślad. Dopiero odtworzenie pracy dało prawdziwy obraz sytuacji.

Drugim miejscem, gdzie wszystkie psy pracowały w obrożach Tracker, był konkurs dzikarzy w Rzeszowie, a sytuację wartą opisania stanowiło zachowanie ogara polskiego, który podczas pracy w miocie odnalazł dużą watahę dzików i oszczekiwał ją przez dłuższą chwilę. Odbił jednego dzika i go pogonił. Pozostałe dziki pozo­stały jednak w miocie i w następnym pędzeniu, które „brane” było prosto­padle do poprzedniego, kolejna grupa psów zwietrzyła zwierza i doszła dokładnie do miejsca pracy ogara pol­skiego. Tym razem psy zdołały rozbić i wypędzić watahę dzików. Przyto­czone historie zostały właściwie oce­nione dzięki możliwości odtworzenia zapisów z systemu Tracker GPS.

Martyna Binek-Kasperkowiak