fot. materiały prasowe

Uniwersalne lufy

0
490

Lekka i funkcjonalna – to główne zalety kniejówki. Podczas zimowej zasiadki pozwoli strzelić zarówno grubego dzika, jak i lisa czy kunę (nie niszcząc przy tym skórki). Przede wszystkim jednak jest to broń dla konesera, myśliwego rozmiłowanego w klasyce.

Dla większości polskich myśliwych, których staż łowiecki sięga jeszcze ubiegłego wieku, broń ta była kwintesencją łowiec- twa. W czasach słusznie minionych o kniejówkach mogliśmy tylko marzyć – nie tylko ze względu na cenę, ale przede wszystkim z powodu małej dostępności. Jednym ze szczęśliwców, którzy do lasu szli z taką bronią, był Włodzimierz Puchalski. Fotograf polował z Mer- klem (testamentem przekazał kniejówkę swojemu przyjacielowi i autorowi „Łowca Polskiego” Arkademu Brzezickiemu).

Kniejówkę miał także Adam Kraiński, mistrz Polski w strzelaniach kulowych (tytuł zdobył mimo ciężkich ran odniesionych w czasie Powstania Warszawskiego – biorąc udział w walce stracił prawe oko i musiał nauczyć się strzelać, używając oka lewego). Otóż pan Adam cenił dobrą broń i wiedział o każdej jednostce, z którą polowano na Wybrzeżu (gdzie zamieszkał po wojnie). Któregoś dnia kolega zadzwonił z informacją, że pewien myśliwy sprzedaje vierlinga. „Dla mnie to będzie za ciężkie, ale może ty się zdecydujesz?” – dodał znajomy. Pan Adam spytał tylko o nazwisko sprzedawcy, a poznawszy je, natychmiast podjął decyzję o kup- nie. Wiedział bowiem, że … […]

Cały tekst we listopadowym numerze “Łowca Polskiego”

Michał Budzyński

Reklama