fot. Shutterstock

W czeskim rewirze

0
144

Myśliwi tradycyjnie znajdują wsparcie w środowisku strzeleckim. W Czechach jest ono większe niż w kilkukrotnie liczniejszej Polsce!

To jeden z powodów, dla którego społeczny odbiór łowiectwa jest u naszych południowych sąsiadów korzystniejszy.

Daniele napotkaliśmy wieczorem. O strzale nie było mowy, ale fakt, że trwało już bekowi­sko, pozwalał nam myśleć z nadzieją o porannym wyjściu do łowiska. Zaczęliśmy właśnie układać scena­riusz łowów, kiedy nagle byk zamilkł, a wkrótce później polana opustoszała. Zagadka szybko się wyjaśniła – w ter­mowizji zobaczyliśmy, że nie tylko my polujemy w tym rewirze. Jak się okazało, rosnąca populacja wilków to nie tylko nasz problem.

Jak się zakończyły łowy dla basiora – nie wiem. Nam za to się powiodło, choć w sercu zdążył już zagościć niepokój. O poranku wiatr kręcił, w efekcie czego kierdel muflo­nów spłoszył się, zanim doszedłem do sytuacji strzeleckiej. Danieli nie wdziałem ani razu. Do czasu. Trzask gałązki sprawił, że zamarliśmy w bez­ruchu. Po chwili na śródleśnej łączce pojawił się byk. Słaby łopatacz. Selek­cyjny. Nic więcej tego ranka nie było mi trzeba.

Jest taki żart. Jak poznasz myśli­wego w zatłoczonym barze? …[…]

Cały tekst we listopadowym numerze “Łowca Polskiego”

Piotr Szalaty / Polowanie i myśliwy.

Reklama