W jakim kalibrze?

0
585

To najczęstsze pytanie zadawane przez młodych myśliwych. Gdy padnie podczas spotkania w szerszym gronie, możemy być pewni, że zapoczątkuje dyskusję ożywioną, choć przeważnie jałową.

Być może nowe światło na sprawę rzucą wyniki ankiety, którą przeprowadziłem wśród 1300 myśliwych. Sprawdźcie, co odpowiedzieli na pytanie o kalibry broni stojącej w ich szafach.

Hemingway twierdził, że nie ma takiej choroby, której nie dałoby się ule­czyć z .30-06. Ze sztu­cera w tym kalibrze kładł lwy, bawoły i nosorożce. Robert Ruark, autor klasycznej książki „Róg myśliwego”, z broni w .30-06 uczył się strze­lać (a lekcji udzielał mu legendarny zawodowy myśliwy Harry Selby). Po wielu latach panowania tego kali­bru zdetronizował go w Polsce młod­szy konkurent – .308 Winchester. Charakteryzuje się energią umożliwia­jącą polowanie na każdą zwierzynę występującą w naszych łowiskach. Przy doborze odpowiedniej elabora­cji i typu pocisku możemy uznać go niemal za kaliber uniwersalny (choć taki oczywiście nie istnieje). Istot­nych różnic w średnicy pocisków nie ma, jednak skrócenie łuski w trzy­staósemce (a co za tym idzie zmniej­szenie ładunku prochowego) spowo­dowało z jednej strony zmniejszenie się zasięgu strzału o około 20 pro­cent, z drugiej zaś redukcję odrzutu. O ile przy naszych uwarunkowaniach prawnych kwestia zasięgu nie ma klu­czowego znaczenia, to komfort strze­lania jest istotny, szczególnie podczas treningów na strzelnicach. Co więcej – właśnie do tego kalibru znajdziemy najwięcej elaboracji. Te kwestie prze­sądzają o popularności .308 Win.

W grupie trzydziestek (średnica ok. 0,30 cala) nie sposób nie wymie­nić z chęcią wybieranego przez polskich myśliwych kalibru …[…]

Cały tekst w sierpniowym numerze “Łowca Polskiego”

Michał Budzyński

Reklama