W nowym świetle

0
1217

Zapisy najnowszego regulaminu polowań nie tylko pomagają w walce z ASF, ale przede wszystkim zwiększają bezpieczeństwo łowów. Na tym jednak nowości się nie kończą. Podczas indywidualnego polowania na dziki dozwolona jest pomoc naganiacza lub podkładacza z psem!

Najwięcej wątpliwości budzi oczywiście dopusz­czenie nokto- i termowi­zji do nocnych polowań na dziki w całym kraju, a nie – tak jak dotychczas – na terenach występowa­nia ASF. Przepis ten budzi sprzeciw zarówno wśród przeciwników łowiectwa, jak i w naszym środowisku. Choć obie grupy bulwersują różne aspekty tej kwestii, pierwotna przy­czyna jest taka sama – niezrozumienie tematu.

Kwestia bezpieczeństwa

Ekoaktywiści obawiają się wytrze­bienia populacji jeleniowatych, które przy okazji polowań na dziki mia­łyby być także strzelane. Nie wiedzą jednak, że wobec myśliwego, który dopuści się takiego czynu, wszczęte zostanie postępowanie dyscyplinarne. Może się ono skończyć skreśleniem z listy członków Zrzeszenia.

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na niekonsekwencję naszych przeciwników – z jednej strony boją się oni, że będziemy nadużywać optoelektroniki, a z drugiej nagłaśniają każdy przypadek postrzelenia osoby postronnej. A przecież zasto­sowanie termo- i noktowizji ogra­nicza takie wypadki prawie do zera. Dzięki najnowszemu sprzętowi nie ma już mowy o pomyleniu dzika z człowiekiem.

Skończyły się czasy, gdy z lasów korzystali wyłącznie leśnicy, myśliwi i miejscowa ludność. Obecnie spotyka się tam – oprócz grzybiarzy i zbieraczy jagód – rowerzystów, biegaczy i foto­grafów przyrody. Sprawę utrudnia fakt, że … […]

Cały tekst we listopadowym numerze “Łowca Polskiego”

Paweł Graczyński / Polowanie i myśliwy

Reklama