fot. Shutterstock

Wilk u bramy

0
2824

Pomimo obecności ludzi, wilk zaatakował i z posesji porwał myśliwskiego psa. Nie zda­rzyło się to na Podlasiu czy w Bieszczadach, lecz w Zachodniopomorskiem, w gminie Resko.

Było kilka minut po dwudziestej drugiej. Grze­gorz Matłowski, myśliwy z KŁ „Żubr” ze Szczecina, wypuścił na podwórko teriera Freda. Gdy zamknął drzwi i usiadł w fotelu, usłyszał jazgot. Zaniepo­kojony wybiegł przed dom. Za żywopłotem spo­strzegł sylwetkę dużego psa trzymającego Freda w kufie. Ruszył na pomoc i wtedy zorientował się, że ma do czynienia z wilkiem. Drapieżnik nie reagował na krzyki i wymknął się przez uchyloną bramę. Myśliwy próbował go gonić, ale skowyt teriera cichł i po chwili właściciel psa nie wiedział, w którą stronę wilk uciekł. Kilka dni później około 200 metrów od posesji, na której doszło do ataku, Grzegorz Matłowski znalazł odchody wilka z nie­strawioną sierścią psa.

Wilki w okolicach Reska pojawiły się kilka lat temu. Na początku widywano tylko pojedyncze sztuki, obecnie – jak wynika z obserwacji myśli­wych i leśników – jest to już wataha, w której każ­dego roku rodzą się młode. O aktywności burych drapieżników świadczą też resztki zarżniętych łań, które kilkakrotnie napotykali zbieracze zrzutów.

WM / Magazyn.

Reklama