il. Edward Lutczyn

Wiosenne szaleństwa

0
189

Żurawi klangor obwieszcza, że przyroda budzi się do życia. Dzięcioł pracowicie drąży nową siedzibę. Zakwitła jabłoń, której owocami urozmaicają swoją dietę dziki. Do lasu na poszukiwanie śladów wiosny Ola i Hubert wyruszyli razem z dziadkiem.

Nieśmiała zieleń podsy­cona kilkutygodniowymi deszczami i ogrzana kwietniowym słońcem pęczniała i wyrywała się z pąków. Ola i Hubert wędrowali z dziadkiem przez cudownie ożywiony las, ciesząc się każdą chwilą, jaką mogli spędzić razem. Niby w mieście też była wio­sna, ale nie aż tak widoczna. Owszem, po szkole szli do parku czy nad rzekę, ale to nie to samo co las. Ola przysta­nęła i pochyliła się nad krzewinkami borówki czarnej.

– Spójrzcie, jakie delikatne zielone listki. O! Na gałązkach już są pąki kwiatów!

– Jeśli pogoda dopisze, to zapowia­dają się ładne zbiory – powiedział dziadek. – Marzą mi się jagodzianki.

Hubert uśmiechnął się na wspo­mnienie słodkich bułeczek z ciem­nymi owocami. Takie umiała robić tylko babcia Basia. Pewnie, że pie­czenie poprzedzone było żmudnym zbieraniem drobnych, ciemnych kuleczek, co niecierpliwy chłopiec uznawał za zajęcie babskie i męczące, ale zachęcony myślami o wspania­łych wypiekach uczciwie zapełniał kubeczek za kubeczkiem. Gdzieś zza lasu dobiegł klangor żurawi. Nieza­jęta lęgami żurawia młodzież zgroma­dziła się na świeżo przeoranym polu, licząc na smaczne kąski. Zanim dzieci z dziadkiem dotarły do skraju pola, ptaki przeniosły się dalej, gdzie wzru­szona ziemia kryła w sobie bogactwo pędraków i różnego innego dobra.

– Co tu robi kwitnące drzewo? – zdziwił się Hubert na widok ustro­jonej na biało jabłonki.(…)

Cały tekst w kwietniowym numerze “Łowca Polskiego”

Katarzyna Lewańska-Tukaj

Reklama