fot. Shutterstock

Włośnica na talerzu

0
73

Dziczyznę należy badać wyłącznie metodą wytrawiania, bo tylko ona jest w stanie wykryć wszystkie gatunki włośni.

Dziczyznę należy badać wyłącznie metodą wytrawiania, bo tylko ona jest w stanie wykryć wszystkie gatunki włośni. Do czasu pozytywnego wyniku warto powstrzymać się ze spożyciem wątróbki, bo również ona może stanowić zagrożenie. W wypadku stwierdzenia choroby mamy obowiązek dołożyć wszelkiej staranności, aby zakażone tusze i patrochy zostały w całości zutylizowane.

Włośnica – nazywana rów­nież trychinozą – to groźna choroba odzwierzęca wywoływana przez pasożyty z grupy nicieni. Choroba ta towarzyszy czło­wiekowi niemal od zawsze. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z 422 r. p.n.e. i dotyczą masowych zachoro­wań wśród Kartagińczyków w czasie wojny z Sycylią, co rzekomo miało przesądzić o wyniku konfliktu. Po raz pierwszy jako jednostka chorobowa opisana została w 1863 roku na tere­nie zaboru pruskiego, gdzie w 1879 roku po raz pierwszy wprowadzono nakaz badania mięsa wszystkich świń i dzików.

Ponieważ włośnie mają szeroki krąg żywicieli, choroby tej nie są w stanie zatrzymać żadne bariery. Obecnie sklasyfikowanych mamy 8 gatunków włośni, z których największe znacze­nie odgrywa włosień kręty Trichinella spiralis. Należy on do nielicznej grupy nicieni, u których zarówno larwy, jak i dorosłe osobniki rozwijają się w organizmie jednego żywiciela. Mimo dość powszechnej opinii, że wyłącznym rezerwuarem włośni są dzikie i domowe ssaki mięsożerne oraz wszystkożerne, w ostatnich latach włośnica stwierdzana była również u zwierząt roślinożernych, w tym ssaków morskich i ptaków. […]

Marian Flis / fot. Shutterstock

wlosnica-02