fot. Rafał Łapiński

Z burkiem na łowy

0
227

Jest mocno wątpliwe, czy dzisiaj natura poradzi sobie sama, ale z pewnością ma ona inną cechę – nie znosi próżni. Skoro do polowania potrzeba nam rasowych i użytkowych psów, znajdą się sposoby na ich właściwą selekcję i szkolenie.

Do redakcji zadzwonił myśliwy. Chciał dać ogłoszenie o sprzedaży szczeniaków. Doskonałe, silne, z pasją, po polujących rodzicach, bez rodowodu wprawdzie, ale tanio. Zapytany o rasę, stwierdził krótko: karel. Pani przyjmująca ogłoszenie starała się dopytać: – Karelski pies na niedźwiedzie? Myśliwy potwierdził: – Nooo, niby tak się nazywa, ale niech pani dopisze, że na dziki też.

Tak było jeszcze piętnaście lat temu. Pies mógł być skrzyżowaniem dzikiej kaczki z pijawką, byle dobrze szczekał w miocie. Od tamtej pory wiele się zmieniło. Polskie rasy myśliwskie gończego i ogara ustabilizowały się i doskonale się sprawdzają w pędzeniach i na tropie. Wzrosły też wymagania myśliwych, powstał system szkoleń, a polowania zbiorowe często obsługują „zawodowi” podkładacze.

Obrońcy zwierząt, widząc w psach wyłącznie kanapowe przytulanki, wymusili na ustawodawcy …[…]

Cały tekst w sierpniowym numerze “Łowca Polskiego”

Paweł Biliński / Kulą w miot.