fot. Bartosz Marzec

Z kamerą i trójlufką

0
94

Nikt nie potrafi spojrzeć na zwierzynę w taki sposób, jak myśliwy. On jednocześnie podziwia jelenia czy dzika, ale w głębi serca pragnie na niego zapolować.

To dlatego nagrodzone podczas konkursu w RPA zdjęcie wykonane przez Tadeusza Horoszkiewicza mimo upływu lat wciąż przyciąga uwagę i budzi emocje.

Polowali po białej stopie. Leśniczy Tadeusz Jędry­siak wskazał mu miejsce z tyłu miotu, o dwadzie­ścia kroków od tropu wejściowego watahy. Przez kwadrans nic się nie działo i kiedy już ogarnęła go rezy­gnacja, posłyszał rumor. Spomiędzy świerków wypadły dwa kraśne war­chlaki. Szły niemal w linii, z zadar­tymi chwostami, a ich suknie pięknie kontrastowały ze śnieżnym cału­nem, który spowijał górnośląski bór. Prowadził je przez chwilę z pal­cem na spuście. Był to jednak spust migawki. Zabezpieczony dryling stał oparty o drzewo, a zdjęcie, które wtedy zrobił, uważa za swoje naj­wspanialsze łowieckie trofeum. Przy­niosło mu pierwsze miejsce w katego­rii „Zwierzyna w ruchu” podczas XVI Międzynarodowego Konkursu Foto­graficznego CIC „Łowy z kamerą”, zorganizowanego w RPA w marcu 1994 roku. Jurorzy docenili dynamikę uchwyconej sceny. I rzeczywiście, patrząc na zdjęcie, można odnieść wrażenie, że słyszymy tętent rapet i suchy trzask łamanych gałęzi.

Pod znakiem Huberta

Pasję łowiecką ma we krwi. Nic dziwnego – jego ród wywodzi się z terenów dawnego województwa tarnopolskiego, a więc z Kresów Rze­czypospolitej. A tam, jak mawiał …(…)

Cały tekst we wrześniowym numerze “Łowca Polskiego”

Bartosz Marzec

Reklama