fot. Karl Heinz - Volkmar

Z kopalni do łowiska

0
840

Zakładanie lizawek zalecano już w starych podręcznikach łowiectwa. Wnioski sprzed stu lat były słuszne, ale dziś dysponujemy wiedzą o składzie soli i jej wpływie na zwierzynę. 

W połowie lat 70. ub. wieku w rewirach jednego z kół bielskiego okręgu zaczęły się pojawiać bardzo mocne rogacze, niespo­tykane w sąsiednich obwodach. Co sezon strzelano tam medalowe kozły. Zdarzały się też myłkusy, których parostki osiągały masę nawet 500–600 g. Tajemnicę sukcesu stanowiło regularne wywożenie do łowisk soli, którą w czynie społecz­nym załatwiał członek koła, prywatnie dyrektor jednej z kopalń. Nasycenie łowiska było tak duże, że – jak żartowali myśliwi – każda sarna miała tam swoją prywatną lizawkę. Z chwilą śmierci dyrek­tora dostawy z kopalni ustały, a po trzech latach zarówno średnia masa tusz saren, jak i średnia masa parostków powróciły do okręgowej normy.

Sekret lokalizacji

O dobroczynnym wpływie soli na kondycję zwierzyny płowej wia­domo od dawna. W „Łowiectwie” z 1924 roku Wiesław Krawczyński pisał, że lizawki mają za zadanie wprowadzić do organizmu zwierzyny sól dla ułatwienia procesu trawienia. Autor radził je zakładać w miejscach spokojnych, gdzie sarny i jelenie czują się bezpiecznie, a więc w żerdziowi­nach i w starodrzewie, na przesmykach i w pobliżu paśników. Jak zaznaczył, muszą się znajdować w pobliżu wody, gdyż zwierzyna po lizawce chętnie się poi. W zasobnych łowiskach jedna lizawka powinna przypadać na 50 ha lasu. Trzeba ją regularnie uzupełniać, gdyż sarny i jelenie przyzwyczajają się do miejsc, w których pobierają sól.
Przedwojenne podręczniki podawały, że jeleń potrzebuje rocznie do 30 kg soli. […]

Cały tekst w lipcowym numerze “Łowca Polskiego”

Marek Wenecki / fot. Karl Heinz – Volkmar

lizawki-002-w

Reklama