Z łukiem na lwa

0
154

Polowanie z łukiem to propozycja dla myśliwych, których pociąga trudność. To powrót do pierwotnych i emocjonujących praktyk łowieckich. O swojej pasji opowiada Karol Narbutt, przewodniczący Komisji Łuczniczej NRŁ.

Czasy się zmieniają, ale śniadania nadal podaje się tu w dawnym stylu. Denys Finch Hatton, bohater „Pożegnania z Afryką” i legen­darny zawodowy myśliwy organizu­jący wyprawy w Kenii, z pewnością pochwaliłby menu: fasolka w pomi­dorach, plasterki smażonego boczku, jajka sadzone, kiełbaski z elanda i tosty. Pokrzepiwszy się, zasiedli przy basenie, w którego pobliże o poranku przychodzą antylopy, i przy filiżance herbaty zastanawiali się niespiesznie nad wyborem blindów, czyli zbudowa­nych na ziemi czatowni, osłoniętych maskującą siatką.

– Zmiana planów – Karol usły­szał za plecami głos właściciela farmy i cenionego zawodowego myśliwego w jednej osobie. – Godzinę temu lwica zaatakowała moich ludzi, gdy spraw­dzali wodopoje. Teraz im się udało, kolejnym razem mogą mieć mniej szczęścia.

Wiedział, co mówi, bo sam był już kiedyś zwierzyną. Jego klient postrze­lił lwa, który rzecz jasna natychmiast przypuścił szarżę. „Popraw!” – krzyk­nął, ale strzał nie padł, gdyż klient wachlował zamkiem tak długo, aż w końcu został z rozładowaną bronią w rękach. W szoku ludzie robią naj­dziwniejsze rzeczy i niekiedy stają się pewnymi kandydatami do ostatecznej katastrofy. Zawodowy myśliwy posłał więc w szarżującego lwa dwie kule ze swego sztucera .416 Remington Magnum, lokując je celnie, a następ­nie odwrócił uwagę zwierza. Skoń­czyło się tak, że stalowym uściskiem szczęk został pochwycony za ramię i przeciągnięty 30 metrów w głąb buszu. Dopiero wtedy lew wyzionął ducha, przygniatając niedoszłą ofiarę swym potężnym cielskiem.

– To jak? Piszesz się na to? – zawo­dowy myśliwy spytał Karola. […]

Cały tekst w lipcowym numerze “Łowca Polskiego”

Bartosz Marzec