fot. Shutterstock

Z psem w stadzie

0
411

Cóż z tego, że pies potrafi tropić, aportować, przeszukiwać teren i zna wiele komend porządkowych, ale… nie zawsze chce je wykonywać. Musimy sprawić, aby nasz własny pies traktował nas poważnie i chciał z nami współpracować. A to wymaga znajomości psiej psychiki i psiego porządku świata.

Zaznaczmy na początku, że znajomość poleceń nie musi być jednoznaczna z ich ochoczym wykonywa­niem. Sztandarowym przykładem jest tu komenda przywołująca „do mnie”. Każdy pies zna ją doskonale, ale tylko nieliczne są na tyle uprzejme i dobrze wychowane, by wykonywać ją bez żadnego sprzeciwu. Przeważnie trzeba powtarzać ją wiele razy, do tego coraz głośniej, a nierzadko wtrącając w nią słowa powszechnie używane za nie­przyzwoite, co w końcu – nie bardzo wiadomo dlaczego – zawsze przynosi pożądany efekt. Nie o takie jednak porozumienie z pupilem nam chodzi.

Po studiach, a głąb

Bardzo ładnie tego typu pro­blemy widać u psów, które wróciły do właściciela po kilkumiesięcznym szkoleniu. Zostały nauczone tam wszystkiego, a w domu zachowują się identycznie – albo i gorzej – jak przed szkoleniem. Każdy, kto układa psy, spotkał się z takimi sytuacjami nieraz: pies słucha instruktora, a nie słucha właściciela. Z czego więc to wynika?

Przede wszystkim z tego, że każdy człowiek ma inną – nazwijmy to – charyzmę, którą zwierzęta bezbłęd­nie wyczuwają. Przejawia się ona mową ciała, sposobem wykonywania poleceń oraz chociażby podstawową znajomością psiej psychiki. Uwa­żam, że każdy może się tego nauczyć. Ta ostatnia rzecz, czyli wiedza o psich zwyczajach i ich sposobie postrzega­nia świata, jest najważniejsza. Dzięki niej wiemy, jak zaspokajać podsta­wowe potrzeby psa, a tym samym sprawiać, żeby opłacało mu się nas słuchać i w pełni podporządkować. […]

Cały tekst w styczniowym numerze “Łowca Polskiego”

Andrzej Wilczopolski