fot. Rafał Łapiński

Zbiorowe blokady

0
54

Media nie mogą się doczekać informacji z naszych polowań zbiorowych. Niestety nie interesują ich barwne jesienne zdjęcia uśmiechniętych łowców przy pokocie.

Zgodnie z podstawową zasadą mediów, tylko „zła” wiadomość to dobra widomość! Czekają na wszelkiego rodzaju sytuacje, gdy myśliwi naruszą obowiązujące prawo.

Wiemy, że obraz myśli­wych kreowany przez media w znaczący sposób odbiega od bajkowej wizji opisanej przez braci Grimm. Niestety nie ratujemy już Czerwonego Kapturka przed złym wil­kiem, a tym bardziej królewny przed smokiem. Oderwani od natury ludzie chcą widzieć w nas czarne charak­tery, które zabijają biedne zwierzątka. Powodem takiego stanu jest brak elementarnej wiedzy o przyrodzie i prawach nią rządzących. Niestety miejskie społeczności nie mają już kontaktu ze śmiercią, i to w dosłow­nym tego słowa znaczeniu.

W dawnych czasach ludzie na co dzień stykali się z tym elemen­tem życia – choćby po to, aby zdobyć jedzenie. Obecnie nikt nie kojarzy tacki z mięsem z ubojem zwierząt. Mało kto, kładąc na grill 12 skrzyde­łek, ma świadomość, że ktoś musiał uśmiercić 6 kurczaków. A bez tej świa­domości dużo łatwiej oceniać i kryty­kować osoby, które umieją samodziel­nie zabić inne stworzenie. Niestety, ludzie – i to nie tylko mieszkańcy dużych miast – kierują się w znacz­nej mierze emocjami, a nie wiedzą merytoryczną.

Dlatego jako myśliwi będziemy się coraz częściej zderzać z przeciwnikami zabijania zwierząt podczas polowań. Głównym postulatem obrońców zwie­rząt jest pozostawienie przyrody samej sobie, bo ich zdaniem na pewno sobie poradzi. Głosy te ulegają radykalnej zmianie tylko w przypadku, gdy zwie­rzyna wejdzie w szkodę, np. dopro­wadzi do kolizji z samochodem. Jeśli jednak problem nie dotyka osobiście przeciętnego śmiertelnika, to łatwo mu płynąć z głównym nurtem (kreowa­nym przez media).[…]

Cały tekst w październikowym numerze “Łowca Polskiego”

Paweł Samołyk / fot. Rafał Łapiński