fot. Rafał Łapiński

Zbiorówka na gęgawy

0
336

Polski Związek Łowiecki i Fundacja Ochrony Głuszca od pięciu lat finansują projekt badawczy, dzięki któremu poznajemy tajemnice gęgawy.

Grupa myśliwych, leśników, ornitologów oraz pasjonatów zaobrączkowała 430 gęsi. Zdobyte doświadczenia procentują i przynoszą niesamowite efekty.

W cyklu rocznym naszej rodzimej gęgawy jest jeden szczególny okres, na który czekam z wyjątkową niecierpliwością. Jest to czas, w którym ptaki te przystę­pują do pierzenia, w trakcie którego wymieniają jednocześnie pióra w skrzy­dłach umożliwiające im latanie. Z tego powodu na około 4 tygodnie stają się nielotami.

W rozmowach z laikami, którzy ewentualnie gdzieś, coś słyszeli o łapa­niu i obrączkowaniu gęsi, zazwyczaj w tym miejscu pojawia się pytanie: „Czyli jak nie latają, to można je łatwo chwycić?”. I wtedy robię coś, czego zazwyczaj robić nie lubię – odpowiadam pytaniem na pytanie: „Skoro nie latają i łatwo mogą być chwycone przez czło­wieka, a tym łatwiej przez drapieżnika, to jak w toku ewolucji gatunek ten dotrwał do naszych czasów?!”. I w tym momencie na twarzy rozmówcy poja­wia się grymas zakłopotania.

Gęgawy pierzą się od połowy maja do końca czerwca, jest to czas, kiedy ist­nieje możliwość ich złapania i zaobrącz­kownia. To początek historii większości „moich ptaków”, które możemy potem śledzić nawet latami, tak długo, aż ptak nie zginie lub nie zgubi plastikowej obrączki. Ale zacznijmy od początku…

Na pierzowisku

Gęgawy są ptakami socjalnymi i w ciągu roku żyją w mniejszych lub większych grupach, gdzie ich liczebność może dochodzić nawet do kilku tysięcy osobników. Takie koncentracje pta­ków nie zdarzają się wyłącznie w cza­sie migracji czy zimowania, ale także w czasie pierzenia.[…]

 

Cały tekst w lipcowym numerze “Łowca Polskiego”

Bartosz Krąkowski / fot. Rafał Łapiński.

Reklama