fot. Karl Hainz Volkmar

Zbiorówki na celowniku

0
47

Przeciwnicy łowiectwa szukają kolejnych sposobów walki z myśliwymi i znaleźli sobie następny bardzo groźny proceder – polowania zbiorowe. Rozpoczęli walkę o wprowadzenie zakazu takich łowów.

W końcówce minionego roku mieliśmy praw­dziwy wigilijny… pasztet. Przyrządzali go jak zwykle przeciw­nicy łowiectwa. Aktywne były nowe stowarzyszenie o znamiennej nazwie „Nie podaję ręki myśliwym” oraz znana już fundacja „Niech żyją” i kilka innych. Na Facebooku, ale także w swojej działalności medialnej mocno i głośno zachęcali do bojkotu i przeszkadzania nam podczas polo­wań zbiorowych.

Najwięcej emocji i zamieszania wywołała akcja pod hasłem „Nie dla masakry zwierząt w Puszczy Zielonce”, podczas której działacze i aktywiści stowarzyszenia „Nie podaję ręki myśliwym” namawiali mieszkańców z okolic Poznania, by jak najwięcej osób wybrało się 19 grudnia na spacer do lasu i – tu cytat – „powstrzymać lub opóź­nić” wyznaczone na ten dzień przez jedno z kół łowieckich polowanie wigilijne.

W argumentacji używanej przez pseudoekologów pojawiały się przy tej okazji zarzuty, że „zbiorówki” to rzekomo najbardziej okrutna metoda polowania, a także – oczywiście – sugestie, że pojawia się tam „wódeczka” oraz zdarzają się inne „niewłaściwe” zachowania.

Bez rozumu i wyobraźni

Nawoływanie do blokowania polowań zbiorowych ma w istocie znamiona przestępstwa, a mianowicie potencjalnego sprowadzania na osoby uczestniczące w takich zdarzeniach (i to po obu stronach) poważnego niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia

Działacze stowarzyszenia „Nie podaję ręki myśliwym” nawoływali do zablokowania, zresztą nie tylko tej jednej, zbiorówki. Nakłaniali także ludzi do przeszkadzania w listopadowych i grudniowych polowaniach w lasach Dziewicza Góra.

Myśliwym nie trzeba tłumaczyć, że wielkopolska szarża pseudoekolo­gów na polowania zbiorowe wywołała wśród miejscowych leśników i człon­ków kół łowieckich oczywisty niepokój. […]

Cały tekst w styczniowym numerze “Łowca Polskiego”

Bogdan Bronowski / fot. Karl Hainz Volkmar

Pseudoekolodzy o tym nie wiedzą, tymczasem polowania zbiorowe pozwalają skutecznie redukować rozrastającą się populację drapieżników