fot. Shutterstock

Żywica na rękach

0
564

W gruncie rzeczy zgadzam się z Szymonem Hołownią – polowanie w świetle moralności chrześcijańskiej należy uznać za grzech ciężki. Pod jednym wszakże warunkiem. Biblię musimy napisać od początku.

Mam misję – tak można by w skrócie podsumować nową książkę Szymona Hołowni pod tytułem „Boskie zwierzęta”. 
Co znajdziemy w środku? Autor jawi się apostołem nowej religii, mającej
 w istocie niewiele wspólnego z katolicyzmem, na który się powołuje. Religia owa to w istocie niespójne połączenie, często wrogich sobie, wierzeń
i legend, a fundamentem jest uznanie zabijania zwierząt za zło. Myśliwych zaciekawi z pewnością taki przywołany w książce cytat: „Tak zwane polowanie sportowe to idealny przykład zła w najczystszej postaci. Najgorsze czyny popełniane są, gdy sprawca pożąda dla siebie jakiegoś dobra, ale zabójca dla sportu nie ma przecież takiego motywu. On po prostu woli śmierć od życia, ciemność od światła. Nie otrzymuje nic poza satysfakcją powiedzenia: »Coś, co chciało żyć, nie żyje. Odtąd jest troszkę mniej witalności, świadomości, a może i radości we Wszechświecie. Jestem duchem, który się sprzeciwia«”.

Jak rozmawiać z człowiekiem, który twierdzi coś podobnego i wmawia nam, że zabijamy dla sportu? 
Z pewnością ostrożnie. Jeżeli jednak „mędrzec” ów uważa siebie za chrześcijanina, można by sięgnąć po fragment Pisma Świętego. Zastanówmy się choćby nad słowami Izaaka do swego syna Ezawa: „Oto się zestarzałem i nie znam dnia śmierci swojej. Weź więc teraz sprzęt swój, kołczan i łuk, wyjdź w pole i upoluj mi zwierzynę, i przyrządź mi smaczną potrawę, którą lubię, i przynieś mi, abym jadł, gdyż chcę cię pobłogosławić, zanim umrę”. Czyżby więc biblijny patriarcha namawiał syna do złego i za to chciał udzielić mu błogosławieństwa? …[…]

Cały tekst w czerwcowym numerze “Łowca Polskiego”

Piotr Szalaty
Autor współtworzy na fb profil Tactical Hunter Concept

Reklama